Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Czy apokatastaza jest herezją - w świetle nauczania katolickiego

Tu zamieść temat, jeśli nie wiesz, gdzie pasuje.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

@helper , a poszukasz dokładnego cytatu?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Jasne, poszukam w wolnej chwili po pracy, bo nie pamiętam, gdzie to konkretnie było. Chyba że ktoś inny z forumowiczów pamięta ten fragment, to też może dać znać.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Velaya pisze: 24 lip 2026, 1:21
Marek Piotrowski pisze: 20 lip 2026, 10:11 nie ma skruchy dla ludzi po śmierci"[/color][/b]
@Marek Piotrowski ale co to znaczy?
Jest w katechiźmi e taki fragment, że nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.
To znaczy po prostu tyle, że już po śmierci, gdy jesteśmy "po tamtej stronie", gdy powzięliśmy decyzję o tym, gdzie chcemy (czy - w przypadku potępieńców nie chcemy) spędzić wieczności, nie jesteśmy w stanie zmienić swojej decyzji.

Nic ludzi w piekle nie ogranicza - gdyby chcieli, mogliby wstąpić do Nieba. Bóg nie zabrania.
Ale oni nie zmienią swojej doskonałej decyzji.
helper pisze:Święta Faustyna pisała, że człowiek ma szansę nawet wtedy, gdy wszyscy juz myślą, że nie żyje, a to właśnie wtedy dzieją się tam cuda miłosierdzia
Nie wiem dokładnie, który fragment masz na myśli, ale podejrzewam, że o ten:
"Choćby dusza była jak trup rozkładajaca się i choćby po ludzku nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone - nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego; na darmo będziecie wołać, ale już będzie za póżno" (Dz 1448).

Wymowa tego fragmentu nie sugeruje, jakoby była możliwość nawrócenia po śmierci. Mówi o możliwości przebaczenia człowiekowi, który tak zabrnął w zło, że jego dusza jest "martwa i rozkładająca się" - ale raczej nie w kontekście śmierci.
Taką samą wymowę ma inny fragment:
"Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, ktory jest miłością i milosierdziem samym" (Dz 1486).
"Niech żadna dusza nie wątpi, chociażby była najnędzniejsza, póki żyje - każda może się stać wielką świętą, bo wielka jest moc łaski Bożej. Od nas zależy tylko nie stawiać oporu działaniu Bożemu" (Dz 283).

Siostra Faustyna cytowała też swoje objawienia na temat tej ostatniej chwili:
"W ostatniej godzinie nic dusza nie ma na swą obronę, prócz miłosierdzia Mojego; szczęśliwa dusza, która przez całe życie zanurzała się w zdroju miłosierdzia, bo nie dosięgnie jej sprawiedliwość." (Dz 1075).
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 10:10 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

A, zapomniałem o tym.
Nie, nie o ten cytat chodziło.

A co z tym?
2283: Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego
żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.
Przepraszam, ale rozbawiła mnie sugestia, że śmierć "udoskonala" wybór człowieka. Jest to po prostu niezgodne z doświadczeniem.
Czyli co, jest sobie koleś, żyje od kilku lat w łasce uświęcającej, wieczorem idzie na imprezę, napije się i skończy w łóżku z nowopoznaną osobą, rano w poniedziałek wstaje, może nawet na "kacu moralnym", msza dopiero za tydzień, idzie do pracy i po drodze nagle uderza w niego samochód na przejściu i umiera.
To jest doskonały wybór?
Bóg taki nie jest, Bóg nie jest legalistą ani księgowym.
Obawiam się, że te rozważania o doskonałym wyborze niestety nie mają poparcia w nauce Kościoła, a są po prostu próbą wytłumaczenia dziury w idei, która poszła w złą stronę i teraz Kościół to odkręca od parunastu lat. Skąd one wynikają, z Magisterium, czy z internetu?
Człowiek całe życie stale i poważnie pragnie iść do nieba, zdarzy mu się upaść i nagle umrzeć w stanie tego upadku i nagle jego wybór automatycznie zmienia się na doskonały ostateczny wybór piekła?
No nie, takie myślenie jest już dawno, dawno, dawno słusznie nieaktualne, budzące politowanie i po prostu nieżyciowe.

Tak, tak, tak, znam katechizm i wiem że tam jest napisane że śmierć kończy możliwość wyboru itd. Fajnie. A Bóg jest związany naszymi ludzkimi przepisami? A bierzemu pod uwagę, że są wyjątki od tej "reguły", która nie wiadomo po co powstała? A bierzemy pod uwagę, że Bóg jak niczego innego na świecie pragnie zbawienia człowieka i to byłoby nie w jego stylu to zaprzepaszczać w imię tej regułki?
Co z ludźmi, któzy nigdy w życiu się nie spowiadali, bo wyznawali inną religię, a Kościół uczy, że mimo to mogą osiągnąć zbawienie? Kiedy oni mają podjąć ten ostateczny wybór, za życia, jak umierają jako gorliwi wyznawcy Islamu albo Buddyści?

Tomasz Samołyk za C.S. Lewisem trafnie mówi, że w tym wyborze chodzi o "stałe, poważne pragnienie".

A nie o jakiś jednorazowy upadek, który w razie śmierci zupełnie przymusowo, wbrew naszej woli, "udoskanala" nasz wybór i sprawia, że choć całe życie chcieliśmy nieba, to przez ten jeden upadek pod koniec nagle wbrew wszystkiemu przymusowo MUSIMY chcieć piekła, co dzieje się wbrew naszej woli.
2283: Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie
[Czyli popełniły czyn będący jednym z elementów grzechu ciężkiego i nie zdążyły się wyspowiadać ani wzbudzić żalu doskonałego, bo umarły].
Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu
[kiedy? Za życia, jak jeszcze grzech samobójstwa nie jest popełniony? Za życia można żałować najwyżej za zamiar samobójczy.].
Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 11:49 przez helper, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

1
helper pisze: dzisiaj, 11:47 A, zapomniałem o tym.
Nie, nie o ten cytat chodziło.

A co z tym?
2283: Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego
żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.
Może, skoro zacytowałeś, to Ty zacznij: jaki wniosek dla apokastazy wyciągasz z tego fragmentu?
2
Przepraszam, ale rozbawiła mnie sugestia, że śmierć "udoskonala" wybór człowieka. Jest to po prostu niezgodne z doświadczeniem.
Czyli co, jest sobie koleś, żyje od kilku lat w łasce uświęcającej, wieczorem idzie na imprezę, napije się i skończy w łóżku z nowopoznaną osobą, rano w poniedziałek wstaje, może nawet na "kacu moralnym", msza dopiero za tydzień, idzie do pracy i po drodze nagle uderza w niego samochód na przejściu i umiera.
To jest doskonały wybór?
Przepraszam, ale nie widzę związku z wyborem.
3
Bóg taki nie jest, Bóg nie jest legalistą ani księgowym.
Obawiam się, że te rozważania o doskonałym wyborze niestety nie mają poparcia w nauce Kościoła, a są po prostu próbą wytłumaczenia dziury w idei, która poszła w złą stronę i teraz Kościół to odkręca od parunastu lat. Skąd one wynikają, z Magisterium, czy z internetu?
Człowiek całe życie stale i poważnie pragnie iść do nieba, zdarzy mu się upaść i nagle umrzeć w stanie tego upadku i nagle jego wybór automatycznie zmienia się na doskonały ostateczny wybór piekła?
No nie, takie myślenie jest już dawno, dawno, dawno słusznie nieaktualne, budzące politowanie i po prostu nieżyciowe.
Wybacz, ale mam nieodparte wrażenie, że piszesz zupełnie bez związku z teorią ostatecznego wyboru.

4
Tak, tak, tak, znam katechizm i wiem że tam jest napisane że śmierć kończy możliwość wyboru itd. Fajnie. A Bóg jest związany naszymi ludzkimi przepisami?
To Jego zasady, myśmy ich nie ustanawiali.
A bierzemu pod uwagę, że są wyjątki od tej "reguły", która nie wiadomo po co powstała? A bierzemy pod uwagę, że Bóg jak niczego innego na świecie pragnie zbawienia człowieka i to byłoby nie w jego stylu to zaprzepaszczać w imię tej regułki?
Tyle że to nie Bóg nei wpuszcza potępieńców do Nieba, tylko oni sami nie chcą.
5
Co z ludźmi, któzy nigdy w życiu się nie spowiadali, bo wyznawali inną religię, a Kościół uczy, że mimo to mogą osiągnąć zbawienie? Kiedy oni mają podjąć ten ostateczny wybór, za życia, jak umierają jako gorliwi wyznawcy Islamu albo Buddyści?
Jak wszyscy inni - w chwili śmierci, kiedy już mają jasność i poznają Boga.
6
Tomasz Samołyk za C.S. Lewisem trafnie mówi, że w tym wyborze chodzi o "stałe, poważne pragnienie".

A nie o jakiś jednorazowy upadek, który w razie śmierci zupełnie przymusowo, wbrew naszej woli, "udoskanala" nasz wybór i sprawia, że choć całe życie chcieliśmy nieba, to przez ten jeden upadek pod koniec nagle wbrew wszystkiemu przymusowo MUSIMY chcieć piekła, co dzieje się wbrew naszej woli.
Znów: obawiam się, że dyskutujesz z poglądem, którego tu nie wygłaszano.
7
2283: Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie
[Czyli popełniły czyn będący jednym z elementów grzechu ciężkiego i nie zdążyły się wyspowiadać ani wzbudzić żalu doskonałego, bo umarły].
Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu
[kiedy? Za życia, jak jeszcze grzech samobójstwa nie jest popełniony? Za życia można żałować najwyżej za zamiar samobójczy.].
Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.
[/quote]
Kolejny raz mijasz się z tematem. Grzech (zwłaszcza śmiertelny) to nie tylko czyn.Aby zaistniał w pełni, musi być swiadomość, brak przymusu, pełnia władz. Wielu ludzi popełniających samobójstwo jest w stanie uniemożliwiającym pełnie odpowiedzialności.

===============
Ogólnie: hipoteza ostatecznej decyzji jak najbardziej - przy wyrażonych rzez Ciebie watpliwościach - powinna właśnie Ci się podobać.
Proponuję - zapoznaj się z nią dokładniej.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 12:02 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Marek Piotrowski pisze: dzisiaj, 12:00 Grzech (zwłaszcza śmiertelny) to nie tylko czyn.Aby zaistniał w pełni, musi być swiadomość, brak przymusu, pełnia władz. Wielu ludzi popełniających samobójstwo jest w stanie uniemożliwiającym pełnie odpowiedzialności.
Cieszę się, że wreszcie to zrozumiałeś, naprawdę usłyszenie tego z akurat Twoich ust napełnia mnie poczuciem dobrze wykonanej roboty ;)

Na szczęście to, co piszesz, w kontekście kwestii samobójstwa stanowi tylko Twoje rozwinięcie i dodanie do przepisu katechizmu czegoś, czego w nim po prostu nie ma, Tam nie jest napisane, że "nie należy tracić nadzieji na zbawienie ludzi, którzy odebrali sobie życie, bo może jednak w ich przypadku to był grzech lekki", który tak czy owak (nawet bez żalu za życia) nieba przecież teoretycznie nie wyklucza. Tan jest napisane, że "Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu". Zbawiennego, czyli koniecznego do zbawienia - chodzi o żal doskonały, który w razie braku spowiedzi może przywrócić łaskę uświęcającą. W przypadku grzechu lekkiego żal nie jest zbawienny (obligatoryjnie potrzebny do zbawienia), bo przecież sam w sobie grzech lekki nie sprowadza potępienia.

I nie mijam się z tematem, mój drogi, tylko uzasadniam, że się mylisz, sugerując, że po śmierci nie ma już miejsca na żadne "negocjacje" i sąd szczegółowy działa jak maszyna sortująca ;)
To jest pierwsze spotkanie duszy z Bogiem, przestrzeń na rozmowę, wspomnienia z całego życia, a nie jakieś matematyczno - informatyczne sortowanie "0/1" "tak/nie", grzech ciężki/lekki", "niebo/piekło".

A wszystko powyższe z nadzieją powszechnego zbawienia ma baaaardzo duży związek, więc z tematem się nie mijam.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

helper pisze: dzisiaj, 12:18
Marek Piotrowski pisze: dzisiaj, 12:00 Grzech (zwłaszcza śmiertelny) to nie tylko czyn.Aby zaistniał w pełni, musi być swiadomość, brak przymusu, pełnia władz. Wielu ludzi popełniających samobójstwo jest w stanie uniemożliwiającym pełnie odpowiedzialności.
Cieszę się, że wreszcie to zrozumiałeś, naprawdę usłyszenie tego z akurat Twoich ust napełnia mnie poczuciem dobrze wykonanej roboty ;)
Nigdy nie pisałem inaczej (choćby tu viewtopic.php?p=4844#p4844). Więc daruj sobie złośliwostki.
Na szczęście to, co piszesz, w kontekście kwestii samobójstwa stanowi tylko Twoje rozwinięcie i dodanie do przepisu katechizmu czegoś, czego w nim po prostu nie ma, Tam nie jest napisane, że "nie należy tracić nadzieji na zbawienie ludzi, którzy odebrali sobie życie, bo może jednak w ich przypadku to był grzech lekki", który tak czy owak (nawet bez żalu za życia) nieba przecież teoretycznie nie wyklucza. Tan jest napisane, że "Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu". Zbawiennego, czyli koniecznego do zbawienia - chodzi o żal doskonały, który w razie braku spowiedzi może przywrócić łaskę uświęcającą. W przypadku grzechu lekkiego żal nie jest zbawienny (obligatoryjnie potrzebny do zbawienia), bo przecież sam w sobie grzech lekki nie sprowadza potępienia.
To jest drugi aspekt/mozliwość - przeciez już przed pierwsza Komunią Świetą uczą, że żal doskonały usuwa nawet ciężki grzech.

Zatem nadal - powyższe nie zaprzecza ostatecznej decyzji. A nawet - w sensie żalu - na niej polega.
To jest pierwsze spotkanie duszy z Bogiem, przestrzeń na rozmowę, wspomnienia z całego życia, a nie jakieś matematyczno - informatyczne sortowanie "0/1" "tak/nie", grzech ciężki/lekki", "niebo/piekło".
Własnie na tym polega hipoteza ostatecznej decyzji.
Stąd moja prośba - przed dalszą z nią polemiką zapoznaj się z tym, co krytykujesz.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 12:31 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 2 razy.
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Cofam komentarz, żeby nie eskalować emocji. Uważam, że zapoznałem się z tym, co krytykuję, a hipoteza ostatecznego wyboru jest tylko hipotezą i uważam, że błędną z ww. powodów..
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 12:43 przez helper, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Z wyżej wymienionych powodów nie może być błędna - bo te jej nie zaprzeczają. JUż bardziej są to argumenty (IMHO też niesłuszne, ale to inna dyskusja) przeciwko stwierdzeniu, iż człowek umierający w grzechu ciężkim idzie nieodwołalnie do piekła.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10161
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4101
Płeć:

Post

Marek Piotrowski pisze: dzisiaj, 12:00 Ogólnie: hipoteza ostatecznej decyzji jak najbardziej - przy wyrażonych rzez Ciebie watpliwościach - powinna właśnie Ci się podobać.
Proponuję - zapoznaj się z nią dokładniej.
Marku, czy mogę prosić abyś przybliżył ta hipotezę?
Może to sprawi, że łatwiej będzie rozmawiać...

Dodano po 1 minucie :
helper pisze: dzisiaj, 12:36 Cofam komentarz, żeby nie eskalować emocji. Uważam, że zapoznałem się z tym, co krytykuję, a hipoteza ostatecznego wyboru jest tylko hipotezą i uważam, że błędną z ww. powodów..
Czy możesz wyjaśnić z czym się zapoznałeś? Jak twoim zdaniem brzmi ta hipoteza?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Marku, czy mogę prosić abyś przybliżył ta hipotezę?
To chyba dobry pomysł.
Tak myślę - może osobny wątek.
Rafal
Posty: 8
Rejestracja: dzisiaj, 0:46
Podziękował/a: 3
Podziękowano: 6

Post

Katolicka Agencja Informacyjna przychylnie wypowiada się o ks. prof. Hryniewiczu OMI.
To chyba o czymś jednak świadczy.
Link do artykułu:
https://www.ekai.pl/piewca-teologii-nad ... QGsF-fP_xA
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Myślę, że zamiast wstawiania linku lepiej po prostu zacytować, co w nim jest.

Był znanym kontynuatorem „teologii nadziei” a więc nadziei zbawienia wszystkich ludzi. Doświadczał także przykrości, ale się tym nie zrażał, bo uważał, że taka jest funkcja proroka. Dokładnie 90 lat temu urodził się o. Wacław Hryniewicz OMI, wybitny polski teolog i ekumenista, ceniony w kraju i na świecie. Zmarł w maju 2020 roku.
Oblat, teolog, autor
Był kapłanem Zgromadzenia Oblatów Maryi Niepokalanej (OMI), twórcą Instytutu Ekumenicznego KUL. Przez lata zasiadał w Komisji Episkopatu Polski ds. Ekumenizmu. Przez 25 lat był członkiem Międzynarodowej Komisji Mieszanej do Dialogu Teologicznego między Kościołami katolickim i prawosławnym a także członkiem zespołu miesięcznika “Znak” i stałym autorem „Tygodnika Powszechnego”.

Urodził się 23 lipca 1936 r. w Łomazach k. Białej Podlaskiej w rodzinie rolniczej. Święcenia kapłańskie przyjął w 1960 roku. Studiował teologię dogmatyczną na KUL, a następnie m.in. w Belgii, Anglii i Włoszech, habilitując się w 1974 r.; w roku 1992 r. uzyskał stopień profesora zwyczajnego.

Od 1964 r. był pracownikiem naukowym KUL, następnie pełnił szereg ważnych funkcji kościelnych, m.in. był konsultorem watykańskiego Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan, członkiem Międzynarodowej Komisji Mieszanej do Dialogu Teologicznego między Kościołami katolickim i prawosławnym oraz członkiem Komisji KEP ds. Ekumenizmu.


Należał do wielu towarzystw naukowych w kraju i za granicą. Jest autorem licznych publikacji z zakresu teologii paschalnej, teologii nadziei, uniwersalizmu zbawienia, teologii staroruskiej i zagadnień ekumenicznych. Wykładał na uczelniach w Szwajcarii, Niemczech, Francji, Austrii, Stanach Zjednoczonych, Belgii.

Opublikował kilkadziesiąt książek, m.in. „Nadzieja zbawienia dla wszystkich”, „Pascha Chrystusa w dziejach człowieka i wszechświata”, „Dramat nadziei zbawienia”, „Nadzieja woła głośniej niż lęk. Eseje wokół Jezusa historycznego”.

Otrzymał szereg nagród: im. księcia Konstantego Ostrogskiego (Białystok-Supraśl 1994), im. św. Brata Alberta (Warszawa 1994), im. Jana Długosza (Kraków 2004), im. Ks. Józefa Tischnera (Kraków 2005), a także odznaczenia: medal im. Anny Kamieńskiej (Gdańsk 1994), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (Warszawa 2004).

Teolog nadziei
Był znanym orędownikiem, popularyzatorem i kontynuatorem „teologii nadziei” a więc nadziei zbawienia wszystkich ludzi. Swoją, rozwijaną od dziesięcioleci myśl budował na gruncie intuicji wyrażanych u początków chrześcijaństwa przez wielkie postacie niepodzielonego jeszcze Kościoła, w tym żyjących w IV wieku Grzegorza z Nyssy czy Ambrożego z Mediolanu (święty Kościoła katolickiego i prawosławnego). W jego tekstach stałymi punktami odniesienia są także późniejsi myśliciele wschodniego chrześcijaństwa: Sołowiow, Bierdiajew, Evdokimov.

Watykan
Papież do prawosławnych: pojednajmy się, aby dać świadectwo
“Istnienie wiecznego piekła byłoby monstrualnym zaprzeczeniem boskiego planu stworzenia i zbawienia – pisał w jednym z esejów. – Czy można mówić o zwycięstwie Boga nad złem, jeżeli istoty przez Niego stworzone i miłowane miałyby być wydane na wieczna mękę? Zwycięstwo należałoby wtedy raczej do przeciwnego Bogu świata zła, świata diabelskiego”.

W kwietniu 2009 r., podczas nadania o. Hryniewiczowi tytułu doktora honoris causa Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, prawosławny arcybiskup Jeremiasz wskazał, że autor “Nadziei zbawienia dla wszystkich” wyciągnął wnioski ze Zmartwychwstania i opierając się na prawdzie o nieobecności Ciała w grobie oraz wczytując się w teksty Ojców Kościoła, sprzeciwił się wizji wieczności piekła, odrzucił absurdalność wiecznej kary. Rektor ChAT zauważył też, że ks. prof. Hryniewicz uznaje różnorodność dróg ku Bogu za błogosławieństwo, gdyż chrześcijanie mogą przez dialog odkrywać więcej tajemnic o swoim Stwórcy.

Z kolei sam o. Wacław przypomniał przy tej okazji, że w średniowieczu zaczęto mówić o „risus paschalis” – śmiechu paschalnym i w okresie wielkanocnym głoszono radosne, pełne żartów kazania. Później ta tradycja zamarła, a dziś trzeba do niej powrócić i mówić o Zmartwychwstaniu językiem radości, zdumienia, dziękczynienia i uwielbienia. „W chrześcijaństwie jest miejsce na radość i nadzieję, na poczucie humoru, bez radości popadamy w ponury dogmatyzm” – przestrzegał duchowny. Apelował do teologów różnych Kościołów, by było w nich więcej eschatologicznego optymizmu. „Nie należy bać się Boga, On nikogo nie skrzywdzi, piszmy więcej o tym, że jesteśmy w rękach szczęśliwego Boga. Twórzmy teologię we współpracy i przyjaźni naszych Kościołów, będzie to teologia bliższa życia i bardziej przyjazna ludziom” – nawoływał doktor honoris causa ChAT.

Ludzie nie są kościelnym folwarkiem
W latach 1998-2000 był członkiem zespołu przygotowującego tekst ekumenicznego dokumentu „Charta Oecumenica. Wytyczne dla wzrastającej współpracy pomiędzy Kościołami w Europie”.

W jednej z rozmów z KAI tłumacząc podziały wśród chrześcijan i sens ekumenizmu podkreślał, że jeżeli ktoś znajduje sens bycia w innym Kościele to tym samym nie staje się ateistą – nadal wierzy w tego samego Boga i Jezusa Chrystusa, więc nie można go traktować jako zdrajcy.

“Często Kościoły traktują ludzi jak swoją własność. Kościół nie jest po to, aby rekrutować jak największą liczbę wiernych dla samego siebie, lecz żeby pokazywać ludziom Dobrą Nowinę. Niech zobaczą Chrystusowe przesłanie w całym jego uniwersalizmie! O tym mówi soborowa Konstytucja dogmatyczna o Kościele „Lumen Gentium”. „Światłością narodów” jest Chrystus. To On ma zajaśnieć w Kościele. To On jest najważniejszą Osobą, ku której Kościół ma prowadzić wierzących. Ludzie należą do Boga. Nie są kościelnym folwarkiem” – przypominał w rozmowie z KAI.

Do swoich danych biograficznych nadesłanych do wydanego przez KAI leksykonu „Kto jest kim w Kościele?” (1996) o. Hryniewicz dołączył następującą charakterystykę swojej osoby: „Teolog kontrowersyjny, nie uprawiający teologii konfesyjnej, chrześcijanin mający nadzieję na powszechne zbawienie, wierzący w siłę przeobrażającej miłości Boga”. Gdzie indziej tłumaczył, że nie chce uprawiać czysto wyznaniowej teologii, ale pragnie być otwarty na chrześcijański Wschód i Zachód, aby czerpać z całej tradycji Kościoła.

“Przerastał czas, w którym żył”
O. Wacław Hryniewicz zmarł 26 maja 2020 roku. Podczas liturgii pogrzebowej smutek z powodu śmierci „teologa nadziei” i „postaci rangi światowej” wyraził prawosławny arcybiskup lubelski i chełmski, Abel, którego list odczytano podczas Mszy św. „Mówił otwarcie o niemożliwych do realizacji modelach jedności kościelnej, mówił o trudnej lekcji historii ale mówił też, żeby przeszłość zostawić Panu Bogu” – napisał prawosławny hierarcha.

Z kolei bp Krzysztof Nitkiewicz, przewodniczący Rady KEP ds. Ekumenizmu powiedział podczas pogrzebowej liturgii: „Potrzeba rzemieślników ale potrzeba wizjonerów, bo bez nich będziemy dreptali ciągle w miejscu. I o to dzisiaj też Boga prosimy”. Wspominając dla KAI postać zmarłego teologa powiedział: „Z powodu swojej otwartości ekumenicznej i wizji, które niewątpliwie przerastały czas w którym żył, doświadczał także przykrości ale bynajmniej się tym nie zrażał. Uważał, że taka jest funkcja proroka”.

Biskup Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła ewangelicko-augsburskiego w RP we wspomnieniu pośmiertnym zauważył: “Swobodnie pisał i mówił nie tylko o tym, w co i jak wierzą Kościoły ewangelickie czy prawosławne, ale też wiedział, a przede wszystkim rozumiał, co czują i jak żyją. Mam nadzieję, że inspirujące myśli o. Hryniewicza nadadzą nowej świeżości ekumenicznym dążeniom. To symboliczne, że o. Hryniewicz odszedł do wieczności w tygodniu poprzedzającym święto Zesłania Ducha Świętego, którego nieustannie prosimy o dar jedności i wiary. A Duch jest Pocieszycielem i Ożywicielem – niech zatem nas pociesza, a na końcu wszystkich nas ożywi”.

Zgodnie ze swoją wolą o. Wacław Hryniewicz został pochowany na cmentarzu parafialnym w Kodniu, w kwaterze oblackiej. O połowy lat 80. XX w. Kodeń jest miejscem Ogólnopolskich Spotkań Ekumenicznych. Idea zrodziła się w 1983 r. jako modlitwa dziękczynna za spotkanie młodzieży w Taizé. Myślą przewodnią była modlitwa o jedność chrześcijan i o pokój.


@Marek Piotrowski, @Jockey: zrobiliście z niego heretyka w poprzednich postach, a to utytułowany, zasłużony kapłan, doceniony przez ogólnopolskie oficjalne organy kościelne zarówno rzymskokatolickie, grekokatolickie i innych obrządków i innych wyznań. A artykuł, przychylnie się do niego odnoszący, jest z Katolickiej Agencji Informacyjnej, a nie jakiegoś heretyckiego portalu.
Marek Piotrowski pisze: 08 lip 2026, 0:57 No coż, nawet prof. Hryniewicz głoszący "nadzieję powszechnego zbawienia" przyznawał, że to herezja (słyszałem na własne uszy).
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

  • prof. Hryniewicz sam przyznał, ze głosi niezgodnie z nauką Kościoła
  • spotkał się z zastrzeżeniami i oficjalnymi upomnieniami ze strony watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary
  • spotkał się z zastrzeżeniami i oficjalnymi upomnieniami ze stronyEpiskopatu Polski
Serio chcecie temu przeciwstawić notatkę prasową i to wspomnieniową? ;)
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

A i jeszcze jedno - chyba Ci się jednak przesłyszało, bo nie mówił, że herezją jest teologia nadziei, tylko pogląd o nieistnieniu piekła.
Świat jest bardzo mały ;)
Spotkał to on się z wyróżnieniami i docenieniem.

Mam jeszcze prośbę - raczył byś nam przybliżyć, za co były te upomnienia i podać źródło tego, na co się powołujesz?
Tekst upomnienia by wystarczył w sam raz.
Elaboratów z portali turbotradycjonalistycznych i politycznych nie uznaję, bo tam prawdy szukać jak igły w stogu siana.

Bo Twoje wypowiedzi mają chyba za zadanie stworzyć w odbiorcach przeświadczenie, że to niby za tę teologię nadziei, a w rzeczywistości było zupeeeeełnie inaczej ;)
Zgodnie z prośbą @Magnolia powinieneś podać źródło tego, na co się powołujesz. Przypisanie autorstwa nie wystarczy.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 19:45 przez helper, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Wiem co słyszałem. Wypowiedział swój pogląd, dziennikarz zripostował "to jest w świetle nauki Kościoła herezja" na co Ksiądz Profesor "tak, ale może to się zmieni?").
Zresztą, jest jego wypowiedź dla Rzrczypospolitej 26 lipca 1997:
„Piekło – to stan zamknięcia, izolacji, odrzucenia drugich, nienawiści, buntu, choroby ducha. Wydaje nam się, że nie ma wyjścia z takiej pośmiertnej sytuacji. (...) Eschatologia nadziei idzie dalej – uważa, że wraz z momentem śmierci nie rozstrzygają się jeszcze definitywnie zamknięte losy stworzenia”.
Mam jeszcze prośbę - raczył byś nam przybliżyć, za co były te upomnienia i podać źródło tego, na co się powołujesz?
Nie chce mi się szukać - to dawne sprawy, wczesny internet),zresztą tu nie chodzi o flekowania ks Hryniewicza, tylko o to, by nie stawiać go za autorytet - ale sprawa była dość znana.
Zarzuty dotyczyły dwu rzeczy: właśnie apokastazy oraz sprzeciwianiu się dokumentowi Dominus Iesus. U nas więcej się mówiło o tej drugiej sprawie.
O sprawie pisała KAI.

W tej sprawie lepiej słuchać mądrych papieży:
Spe salvi papież Benedykt XVI:
„Wraz ze śmiercią decyzja człowieka o sposobie życia staje się ostateczna – to życie staje przed Sędzią. Decyzja, która w ciągu całego życia nabierała kształtu, może mieć różnoraki charakter. Są ludzie, którzy całkowicie zniszczyli w sobie pragnienie prawdy i gotowość do kochania. Ludzie, w których wszystko stało się kłamstwem; ludzie, którzy żyli w nienawiści i podeptali w sobie miłość. Jest to straszna perspektywa, ale w niektórych postaciach naszej historii można odnaleźć w sposób przerażający postawy tego rodzaju. Takich ludzi już nie można uleczyć, a zniszczenie dobra jest nieodwołalne: to jest to, na co wskazuje słowo «piekło»”.

Nie ma żadnej wątpliwości, że apokastaza jest herezją w świetle nauczania Kościoła katolickiego.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 21:35 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 5 razy.
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Marek Piotrowski pisze: dzisiaj, 20:49 Nie chce mi się szukać
Hah
Okej, czyli argument "no stary, mówię ci".
Tak samo jak z Twoja wymyśloną anegdotą o dziennikarzu. Powtarzam - świat jest mały ;)
Jak zwykle - żadnych dowodów, co najwyżej własne niepodparte opinie.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Jak wyżej. Spytaj kogoś starszego od Ciebie, to Ci potwierdzi.
Ja już nic nie będę Ci udowadniał, bo ja się namęczę, nagrzebię i wypisze, a Ty i tak zlekceważysz jak wszystkie inne teksty, które zacytowałem.
Zatem na zakończenie tylko jedno - odpowiedź na pytanie wątku: tak, w świetle nauczania katolickiego apokastaza jest herezją.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 21:53 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
helper
Posty: 68
Rejestracja: 22 lip 2026, 11:16
Podziękował/a: 11
Podziękowano: 16

Post

Naprawdę nie rozumiesz?
Świat jest mały ;)

Dodano po 57 sekundach:
Marek Piotrowski pisze: dzisiaj, 21:52 tak, w świetle nauczania katolickiego apokastaza jest herezją
W świetle nauczania Marka Piotrowskiego.
Awatar użytkownika
Marek Piotrowski
Posty: 2709
Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 434
Podziękowano: 1160
Płeć:

Post

Sam widzisz, jak nie ma sensu przytaczania Ci dokumentów: przytoczono tu ich wiele, w tym dogmatycznych, na ten temat, a Ty nadal usiłujesz (metodą "przegadania") przeforsować swoje.
I myślę, że własnie ten Twój powyższy wpis pokazuje, kto tu sabotuje dyskusję z dojściem do merytorycznych faktów.

Ok, wygrałeś: nie będę się z Tobą dalej przegadywał.
Idę na urlop od forum.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2026, 21:58 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.