Rozumiem twoje podejście. Znaczy, dlaczego takie jest. Czy się w pełni zgadzam, muszę się zastanowić. Jedno powiem, rachunki sumienia są w moich wpisach tylko przykladem i symbolem. Z podobnym uczuciem czytam niektóre fragmenty bardziej oficjalnych elementów przekazu.
Spróbuj mnie zrozumieć też z takiej strony : w otoczeniu mam wymownych, szybko myślących i oczytanych ateistów. Czy prawdziwych, czy tylko kierujących się dziwną modą, nie ważne. W ogromnej większości z urodzenia i zamieszkania w dzieciństwie członkowie KRK.
Mojej wiary, a ściślej przekonania i pewności istnienia Boga nikt mi nie odbierze. Bo od dawna staram się oddzielić jedne sprawy od drugich. Boże autorstwo od autorstwa człowieka. Mnie niektóre rozbieżności "biją po oczach".
Ale większość tych, co odeszli od Boga, nie od Boga , tylko od nauk religijnych odeszli. I nie z powodu niezgody na Boga, tylko niezgody na rzetelność i realność Nauk KRK. Potrafiąc tutaj w tej własnie kwestii dokonać pewnego koniecznego dla mnie wyboru i przez to zachować pewność co do Boga , jestem w moim otoczeniu samotnym wyjątkiem. Myślę, że w sumie mnie rozumiesz. Wyjście z tej sytuacji , trudna sprawa. Czasem myślę, że nie do osiągnięcia.
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Wykrzywianie wiary
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
No i masz tu dowód że istnieje wolność wyboru. Nie mogliby znajomi odrzucić Boga, gdyby nie mieli tej wolności.
Inna sprawa, ze jeśli mylnie rozumieli Naukę Kościoła, a nie sprawdzili /nie poszukiwali prawdy.. to mogli odejść wiedzeni fałszywymi przekonaniami. Albo z powodu jakichś wydarzeń indywidualnych.
jeśli człowiek nie rozróżnia co pochodzi od Boga w Kościele a co jest odpowiedzialnością ludzką, to może się zdarzyć że wkładając wszystko do jednego worka - w konsekwencji odrzuca Boga.
Ty taka masz sporo mylnych przekonań w sprawie tego co naucza Kościół, ciesze się ze mogę ci powiedzieć czego naprawdę Kościół naucza, a co ci się jedynie wydaje.
Jednak sam jesteś odpowiedzialny za poszukiwanie prawdy. Czytaj Katechizm, poszukaj autorytetu.
Każdy z nas ma przed sobą to zadanie: poszukiwanie prawdy.
Co do rzetelności Nauki KRK - to jest dyscyplina na uczelniach wyższych od wielu wieków - sama skończyłam teologię i wyszłam z niezachwianym przekonaniem, ze teologia jest spójna. Przekonanie to wielokrotnie zostało potwierdzone przez ostatnie 10 lat, od kiedy znowu wróciłam do codziennego praktykowania teologii. Więc zaryzykuję tezę, ze jeśli ktoś uważa teologię za nierzetelną i nierealną to po prostu jej nie zna, albo ma fałszywe o niej przekonanie.
Inna sprawa, ze jeśli mylnie rozumieli Naukę Kościoła, a nie sprawdzili /nie poszukiwali prawdy.. to mogli odejść wiedzeni fałszywymi przekonaniami. Albo z powodu jakichś wydarzeń indywidualnych.
jeśli człowiek nie rozróżnia co pochodzi od Boga w Kościele a co jest odpowiedzialnością ludzką, to może się zdarzyć że wkładając wszystko do jednego worka - w konsekwencji odrzuca Boga.
Ty taka masz sporo mylnych przekonań w sprawie tego co naucza Kościół, ciesze się ze mogę ci powiedzieć czego naprawdę Kościół naucza, a co ci się jedynie wydaje.
Jednak sam jesteś odpowiedzialny za poszukiwanie prawdy. Czytaj Katechizm, poszukaj autorytetu.
Każdy z nas ma przed sobą to zadanie: poszukiwanie prawdy.
Co do rzetelności Nauki KRK - to jest dyscyplina na uczelniach wyższych od wielu wieków - sama skończyłam teologię i wyszłam z niezachwianym przekonaniem, ze teologia jest spójna. Przekonanie to wielokrotnie zostało potwierdzone przez ostatnie 10 lat, od kiedy znowu wróciłam do codziennego praktykowania teologii. Więc zaryzykuję tezę, ze jeśli ktoś uważa teologię za nierzetelną i nierealną to po prostu jej nie zna, albo ma fałszywe o niej przekonanie.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Zapewne masz rację. Tutaj trudno mi polemizować, bo za mało mam wiedzy merytorycznej. Próby domysłów to za mało. Kiedyś mnie intrygowało, gdy slyszalem krążącą wersję, że podobno Jezuici posiadają jakąś szczególną, innym niedostępną wiedzę.
Dla mnie jest pomocnym sygnałem, kiedy widzę i wiem, że osoby do których mam zaufanie, które cenię, albo ceniłem za ich życia szczerze i w głębi serca, czyli umysłu trwają w wierze. Zawsze najpierw zakładam, a także tak się czuję, że to widocznie ja osobiście wiem za mało. Wolę szukać i wątpić, niż mieć niby pewność zbudowaną na braku przemyśleń czy na lotnym piasku.
Myślę, że nieopatrzne, bezrefleksyjne kultywowanie, pielęgnowanie w sobie , co widać i słychać wszędzie, takiej dziecięcej ciągle jeszcze wiary bez własnych przemyśleń właśnie prowadzi często do fanatyzmu, syndromu twierdzy, a u innych do ucieczki w ateizm.
Dla mnie jest pomocnym sygnałem, kiedy widzę i wiem, że osoby do których mam zaufanie, które cenię, albo ceniłem za ich życia szczerze i w głębi serca, czyli umysłu trwają w wierze. Zawsze najpierw zakładam, a także tak się czuję, że to widocznie ja osobiście wiem za mało. Wolę szukać i wątpić, niż mieć niby pewność zbudowaną na braku przemyśleń czy na lotnym piasku.
Myślę, że nieopatrzne, bezrefleksyjne kultywowanie, pielęgnowanie w sobie , co widać i słychać wszędzie, takiej dziecięcej ciągle jeszcze wiary bez własnych przemyśleń właśnie prowadzi często do fanatyzmu, syndromu twierdzy, a u innych do ucieczki w ateizm.
