Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com

Wątek niewiernego/dociekliwego Tomasza,

Tu zamieść temat, jeśli nie wiesz, gdzie pasuje.
Awatar użytkownika
Magnolia
Posty: 10171
Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
Wyznanie: katolicyzm
Podziękował/a: 3836
Podziękowano: 4107
Płeć:

Post

Nowy pisze: 27 lip 2026, 9:11 Przyjęcie wiary, a nie tylko postępowanie zgodnie z nią, dogłębne uwierzenie nie jest efektem naszych świadomych decyzji, tylko niezależnym i suwerennym procesem poznawczym, nie każdemu dostępnym.

Kościół naucza, że wiara jest przede wszystkim łaską. Nikt nie może "wyprodukować" wiary wyłącznie siłą własnego rozumu czy woli. To Bóg pierwszy wychodzi do człowieka i porusza jego serce. Katechizm mówi wręcz, że wiara jest darem Boga.

Jednocześnie Kościół równie mocno podkreśla, że człowiek nie jest w tym procesie bierny. Łaska nie znosi naszej wolności, ale ją zakłada i uzdalnia do odpowiedzi. Dlatego akt wiary jest zarazem darem Boga i wolną odpowiedzią człowieka.

Nie powiedziałabym więc, że uwierzenie jest całkowicie niezależnym od naszych decyzji procesem poznawczym. Nasze decyzje mają znaczenie: możemy otwierać się na prawdę lub się przed nią zamykać, szukać Boga albo odrzucać Jego zaproszenie. Nie jesteśmy w stanie sami wzbudzić w sobie wiary, ale możemy współpracować z otrzymywaną łaską albo ją odrzucić.

Również stwierdzenie, że wiara „nie każdemu jest dostępna”, wymaga doprecyzowania. Kościół wierzy, że Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi i wszystkim daje łaskę wystarczającą do odpowiedzi na Jego wezwanie, choć drogi, którymi prowadzi poszczególnych ludzi, mogą być bardzo różne i często pozostają dla nas tajemnicą.

Dlatego bliższe nauczaniu Kościoła byłoby stwierdzenie, że "wiara nie jest wyłącznie efektem ludzkiej decyzji ani wyłącznie procesem poznawczym. Jest darem łaski, na który człowiek odpowiada wolnym aktem rozumu i woli."
Marek Piotrowski pisze: 27 lip 2026, 16:46 Zapytam inaczej: jak pogodzić z sobą następujące pewne prawdy:
  • Jezus Chrystus uzależniał zbawienie od tego, czy człowiek Mu uwierzy (przytaczałem cytaty)
  • Bóg jest więcej niż sprawiedliwy
Z postawioną tu tezą, iż, cytuję:
  • "uwierzenie nie jest efektem naszych świadomych decyzji, tylko niezależnym i suwerennym procesem poznawczym, nie każdemu dostępnym"
?
Właśnie dlatego nie można zgodzić się z tezą, że:
„uwierzenie nie jest efektem naszych świadomych decyzji, tylko niezależnym i suwerennym procesem poznawczym, nie każdemu dostępnym.”

Bo prowadzi ona do bardzo poważnego problemu teologicznego.

Jezus wielokrotnie uzależnia zbawienie od wiary: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony” (Mk 16,16), „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne” (J 3,36) i wiele innych tekstów mówi podobnie.

Jeżeli więc przyjmiemy, że uwierzenie jest czymś całkowicie niezależnym od człowieka i nie każdy ma do niego dostęp, to pojawia się pytanie: "jak pogodzić to z Bożą sprawiedliwością?"

Czy Bóg mógłby uzależniać zbawienie od czegoś, czego niektórym ludziom w ogóle nie daje możliwości osiągnąć? Trudno byłoby to pogodzić z wiarą Kościoła.

Katolicka odpowiedź jest inna.

Wiara jest przede wszystkim łaską.

Kościół uczy również, że Bóg „pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni” (1 Tm 2,4), dlatego daje każdemu łaskę wystarczającą do odpowiedzi na Jego wezwanie, choć sposób jej działania pozostaje tajemnicą.

Dlatego nie powiedziałabym ani że wiara jest wyłącznie naszą decyzją, ani że jest procesem całkowicie od nas niezależnym. Jest darem Boga, na który człowiek odpowiada wolnym aktem. Tylko takie ujęcie pozwala jednocześnie zachować prawdę o konieczności wiary, wolności człowieka i doskonałej sprawiedliwości Boga.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Nowy
Posty: 123
Rejestracja: 17 lip 2026, 9:41
Podziękował/a: 25
Podziękowano: 7
Płeć:

Post

Nie mówię, że nabycie wiary, także jej się pozbycie, utracenie jest procesem od nas c a ł k o w i c i e niezależnym. Jest po prostu w dużym stopniu niezależnym, na tyle , by stawiać pytanie o ocenność.
Wiem, że takie postawienie sprawy prowadzi do poważnego problemu teologicznego. Gdyby tak nie było, mój problem byłby już dawno rozwiązany, po pierwszej, drugiej rozmowie z księdzem , całe lata temu. Co gorsza, w moim problemie ten sam nierozwiązalny jak dotąd dylemat obejmuje nie tylko kwestię uwierzenia, ale jak pisałem - umiłowania, wybaczenia i wielu innych punktów które wyszczególnilem w wątku rachunek sumienia. Dziś miałem nad wyraz ciekawą rozmowę z przedstawicielami innej religii własnie w tych sprawach.
Nie będę opisywał, bo regulamin.
Ostatnio zmieniony 28 lip 2026, 16:18 przez Nowy, łącznie zmieniany 1 raz.