O Medjugorie słyszymy różne opinie.
Jedni mówią o miejscu, gdzie dokonują się liczne nawrócenia, panuje tam atmosfera modlitwy. Inni uważają je za oszustwo.
Stolica Apostolska przez długie lata była bardzo ostrożna w wypowiedziach na ten temat.
Dokument dykasterii wyjaśnia oficjalne stanowisko Kościoła w tej sprawie.
https://deon.pl/kosciol/medjugorie-czy- ... ek,2925266
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Medjugorie, miejsce, które wzbudza wiele emocji
-
Magnolia
- Posty: 10172
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Osobiście ja chyba nie umiem... jeśli objawienia nie są prawdziwe... a jest duże prawdopodobieństwo że nie są, bo lista wątpliwości teologicznych jest naprawdę długa... to dlaczego miałabym właśnie tam pojechać np się wyspowiadać?Dominik pisze: 26 wrz 2024, 17:18 Tak się zastanawiam,, czy da się odseparować od siebie objawienia i pobyt w sanktuarium?
Acz rozumiem, że skoro tak właśnie ludzie robią to należy zadbać by tam byli kapłani.
Ale z drugiej strony co ludźmi kieruje? szukanie nadprzyrodzoności? czy autentyczna wiara?
jak myślicie?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Dominik
- Posty: 2441
- Rejestracja: 29 sty 2021, 10:48
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 650
- Podziękowano: 1777
- Płeć:
Raczej to samo co w przypadku Lourdes czy Fatimy. Medjugorie jest aktualnym wydarzeniem, pewnie dlatego ludzi tam ciągnie.Magnolia pisze: 27 wrz 2024, 12:16 Ale z drugiej strony co ludźmi kieruje? szukanie nadprzyrodzoności? czy autentyczna wiara?
jak myślicie?
Ciekaw jestem jaka część osób udająca się tam ma świadomość, że objawienia budzą dużo wątpliwości, a wystarczy jedna by je odrzucić.
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 982
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 338
- Płeć:
Myślę, ze można oddzielić objawienia i pobyt w sanktuarium.
Dużą rolę grają emocje, z relacji ludzi, którzy byli w Medjugorie wynika, ze panuje tam atmosfera modlitwy, czegoś nadzwyczajnego, tłumy ludzi, co sprawia, ze ludzie jadą tam początkowo nawet bez religijnych motywacji, często z ciekawości.
Owoce są jednak widoczne w postaci spowiedzi, licznych nawróceń. To daje do myślenia.
Moim zdaniem Bog może posługiwać sie także ułomnymi narzędziami (np. treści wątpliwych objawień), jeśli ludzie czują sie tam dobrze, jeśli nie ma przegięć i miejscowy biskup kontroluje to miejsce to raczej nie widzę problemu.
Reakcja Stolicy Apostolskiej jest wyważona, gdyby to wszystko zamknąć mogłoby dojść do schizmy.
Zatem lepiej pozwolić na modlitwę ale krytycznie odnosić się do prywatnych objawień.
Dużą rolę grają emocje, z relacji ludzi, którzy byli w Medjugorie wynika, ze panuje tam atmosfera modlitwy, czegoś nadzwyczajnego, tłumy ludzi, co sprawia, ze ludzie jadą tam początkowo nawet bez religijnych motywacji, często z ciekawości.
Owoce są jednak widoczne w postaci spowiedzi, licznych nawróceń. To daje do myślenia.
Moim zdaniem Bog może posługiwać sie także ułomnymi narzędziami (np. treści wątpliwych objawień), jeśli ludzie czują sie tam dobrze, jeśli nie ma przegięć i miejscowy biskup kontroluje to miejsce to raczej nie widzę problemu.
Reakcja Stolicy Apostolskiej jest wyważona, gdyby to wszystko zamknąć mogłoby dojść do schizmy.
Zatem lepiej pozwolić na modlitwę ale krytycznie odnosić się do prywatnych objawień.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Magnolia
- Posty: 10172
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Wysłuchałam do tej pory 3 komentarzy, bardzo różnych teologów, co do tego dokumentu Dykasterii, przytoczę tylko analizę i opinię Pani dr teologii Moniki Białkowskiej, (od 15 minuty) krok po kroku analizuje dokument wraz z porównaniem dokumentu z maja br o kryteriach rozeznawania objawień.
Warto posłuchać, bo wprawdzie oba dokumenty wydała ta sama Dykasteria, to jakby brakuje w nich spójności i konsekwencji:
https://www.youtube.com/live/RUrXkubWkj ... cwVeRtbMrj
Warto posłuchać, bo wprawdzie oba dokumenty wydała ta sama Dykasteria, to jakby brakuje w nich spójności i konsekwencji:
https://www.youtube.com/live/RUrXkubWkj ... cwVeRtbMrj
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 982
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 338
- Płeć:
Kolejność była taka :
Natomiast najnowszy dokument, do którego podałem link na początku tego wątku o Medjugorie pochodzi z sierpnia br.
https://www.bing.com/ck/a?!&&p=0bb497a8 ... XFhA&ntb=1Zamieszczamy dokument, promulgowany 25 lutego 1978 r. przez ówczesną Świętą Kongregację Nauki Wiary, ustalający normy postępowania w rozeznawaniu domniemanych objawień i przesłań. Został on oficjalnie opublikowany przez Kongregację Nauki Wiary w maju br., a wstęp do niego — opracowany przez dykasterię — podpisał 14 grudnia 2011 r. jej prefekt kard. William Joseph Levada.
Natomiast najnowszy dokument, do którego podałem link na początku tego wątku o Medjugorie pochodzi z sierpnia br.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Magnolia
- Posty: 10172
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Ja wspomniałam ten dokument z maja tego roku:
https://www.vaticannews.va/pl/watykan/n ... waniu.html
https://www.vaticannews.va/pl/watykan/n ... waniu.html
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
Byłoby raczej przeciw skuteczne w świetle jego domniemanych intencji. Profanacja spowoduje efekt flagi i wpłynie na większą obecność wiernych. Chyba, że miejsce cudownym nie jest, więc szatan tym sposobem liczy na zwiedzenie w jeszcze większej skali.Aloes pisze: wczoraj, 14:19 Co sadzicie o profanacji w Medjugorie? Czy prawda jest ze to jakies dzialanie szatana bo tego miejsca nienawidzi?
Szatanowi zdarza się bywać nieskutecznym. Niestety różnie to bywa.
-
Magnolia
- Posty: 10172
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
Już wiadomo że mężczyzna który to zrobił miał głęboką depresję. Nie wiadomo czy był poczytalny… jeśli nie był to nie można mówić o profanacji.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Aloes
- Posty: 2503
- Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 198
- Podziękowano: 623
Modlitwa, nawrócenie nie zalatwia problemow
Z samym sobą.
https://www.youtube.com/live/C3zOBRJ5Qk ... TY4JcRmEP1
Z samym sobą.
https://www.youtube.com/live/C3zOBRJ5Qk ... TY4JcRmEP1
Mam kontrolowane zaufanie do redaktora Terlikowskiego. Jak do każdego, kto tak radykalnie ulega zmianie poglądów. Ale co jak co, ani dawniej, ani teraz nie można mu odmówić sporej dozy inteligencji. Dla ciekawości przytaczam jak się w tej sprawie wypowiada:
https://wiadomosci.wp.pl/profanacja-kto ... 057044448a
Zastanawiam się, ile w tym racji. A raczej czy to jedyna możliwa interpretacja.
https://wiadomosci.wp.pl/profanacja-kto ... 057044448a
Zastanawiam się, ile w tym racji. A raczej czy to jedyna możliwa interpretacja.
Ostatnio zmieniony 30 lip 2026, 8:34 przez Nowy, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Aloes
- Posty: 2503
- Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 198
- Podziękowano: 623
.Redaktor słusznie zauważył mechanizm, w którym z człowieka nagle robi się „bohatera” i twarz religijnych przemian. Prawdziwy problem polega na tym, że samo głośne nawrócenie nie załatwia ludzkich problemów ani kryzysów. Zamiast realnej, systemowej pomocy, otoczenie buduje wokół takiej osoby pomnik. Człowiek zostaje z tym sam, a presja bycia „nieomylnym świadkiem” dosłownie go miażdży – bo jak bohater może się potykać?Nowy pisze: dzisiaj, 8:32 Mam kontrolowane zaufanie do redaktora Terlikowskiego. Jak do każdego, kto tak radykalnie ulega zmianie poglądów. Ale co jak co, ani dawniej, ani teraz nie można mu odmówić sporej dozy inteligencji. Dla ciekawości przytaczam jak się w tej sprawie wypowiada:
https://wiadomosci.wp.pl/profanacja-kto ... 057044448a
Zastanawiam się, ile w tym racji. A raczej czy to jedyna możliwa interpretacja.
Zastanawiające jest też to, jak kruche bywają fundamenty takiej emocjonalnej religijności. Generalnie – patrząc szerzej na kondycję psychiczną współczesnych mężczyzn – nie bez powodu statystyki pokazują, że aż ok. 85% samobójstw w Polsce to tragiczne akty desperacji popełniane właśnie przez mężczyzn, którzy często w samotności zmagają się z presją roli, oczekiwań i brakiem właściwego wsparcia.
Ostatnio zmieniony 30 lip 2026, 9:30 przez Aloes, łącznie zmieniany 1 raz.
W punkt. Kobiety lubią zadręczać się nierealnymi "wzorami" urody z Photoshopu i AI. Mężczyźni odrealnionymi , zawyżonymi wzorcami w rozmaitych dziedzinach. Zawsze mówię, stawianie niespełnialnych wymagań może prowadzić do destrukcji. Są ludzie, co wszystko wezmą serio i w konfrontacji z rzeczywistością popadną w poważne, całkiem niepotrzebne frustracje.
Osobiście w żadne natychmiastowe, trwałe i dogłębne nawrócenia w żadnej dziedzinie nie umiem uwierzyć. To długi, mozolny proces, w którym emocjonalność jest , a może powinna być tylko małą cząstką. Ale że ja tak mam, wcale nie znaczy, że ktoś gdzieś może mieć inaczej.
Osobiście w żadne natychmiastowe, trwałe i dogłębne nawrócenia w żadnej dziedzinie nie umiem uwierzyć. To długi, mozolny proces, w którym emocjonalność jest , a może powinna być tylko małą cząstką. Ale że ja tak mam, wcale nie znaczy, że ktoś gdzieś może mieć inaczej.
Ostatnio zmieniony 30 lip 2026, 9:47 przez Nowy, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Aloes
- Posty: 2503
- Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 198
- Podziękowano: 623
Dlatego ja nie ogladam swiadectw ani filmy tego typu nie poruszaja mnie. Na koniec zycia danego człowieka mozna ocenic tego owoce.
Dodano po 29 minutach :
Profanacja to sam fakt zniszczenia miejaca świetego.
Dodano po 29 minutach :
Brak poczytalności nie sprawia że profanacji nie było.Magnolia pisze: wczoraj, 20:49 Już wiadomo że mężczyzna który to zrobił miał głęboką depresję. Nie wiadomo czy był poczytalny… jeśli nie był to nie można mówić o profanacji.
Profanacja to sam fakt zniszczenia miejaca świetego.
-
Magnolia
- Posty: 10172
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4107
- Płeć:
@Aloes Profanacja w rozumieniu katolickim nie jest wyłącznie faktem fizycznego uszkodzenia czy zniszczenia miejsca świętego. Prawo kanoniczne mówi o poważnym znieważeniu miejsca świętego, dokonanym przez czyny, które wywołują zgorszenie wiernych (kan. 1211 KPK). Ocenę, czy doszło do profanacji w sensie kanonicznym, podejmuje ordynariusz miejsca.
Dlatego kwestia poczytalności sprawcy nie jest całkowicie obojętna. W moralności katolickiej odpowiedzialność za czyn zależy od świadomości i dobrowolności działania (por. KKK 1735). Osoba działająca w stanie znoszącym rozeznanie lub wolność może nie ponosić winy moralnej, choć skutki jej działania pozostają obiektywnie bolesne.
Warto też odróżnić dwie rzeczy:
- obiektywne zbezczeszczenie lub zniszczenie miejsca świętego,
*-oraz profanację w sensie moralnym i kanonicznym, która zakłada ciężkie znieważenie miejsca świętego.
Kościół nie utożsamia automatycznie każdego aktu zniszczenia z profanacją w pełnym znaczeniu tego pojęcia.
Dlatego kwestia poczytalności sprawcy nie jest całkowicie obojętna. W moralności katolickiej odpowiedzialność za czyn zależy od świadomości i dobrowolności działania (por. KKK 1735). Osoba działająca w stanie znoszącym rozeznanie lub wolność może nie ponosić winy moralnej, choć skutki jej działania pozostają obiektywnie bolesne.
Warto też odróżnić dwie rzeczy:
- obiektywne zbezczeszczenie lub zniszczenie miejsca świętego,
*-oraz profanację w sensie moralnym i kanonicznym, która zakłada ciężkie znieważenie miejsca świętego.
Kościół nie utożsamia automatycznie każdego aktu zniszczenia z profanacją w pełnym znaczeniu tego pojęcia.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Aloes
- Posty: 2503
- Rejestracja: 27 gru 2021, 14:47
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 198
- Podziękowano: 623
https://x.com/i/status/2082554446085607468
Wg mnie rownież bardzo tradny komentarz.
"Wiem, że mogę narazić się na niezrozumienie, ale mam wrażenie, że dziś zbyt szybko jesteśmy skłonni tłumaczyć złe czyny wyłącznie chorobami natury psychicznej.
Uprzedzając możliwe nieporozumienia: absolutnie nie neguję istnienia zaburzeń psychicznych, które rzeczywiście mogą poważnie osłabiać wolną wolę i zdolność człowieka do kierowania własnym postępowaniem. Takie sytuacje istnieją i należy je traktować z pełną powagą. Jednocześnie zastanawiam się, czy w przypadku aktu wandalizmu w Medjugorie nie warto postawić jeszcze jednego pytania. Nie o to, czy sprawca był chory, ale czy na podstawie znanych faktów z jego życia przyczyny nie były głębsze i czy tej tragedii można było przynajmniej częściowo zapobiec. Gdyby tak było, to w jaki sposób?
Od lat obserwuję jako duszpasterz, że niektóre współczesne propozycje duchowości bywają odbierane jako droga na skróty. Przekaz brzmi mniej więcej tak: „zaufaj Bogu, powierz się Maryi, odmawiaj różaniec, a Bóg wszystko odmieni w twoim życiu”. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek zaczyna rozumieć to w sposób niemal magiczny: „Jezu, Ty się tym zajmij, więc ja już właściwie nie muszę” i nic więcej nie robi.
Nie twierdzę, że jest to oficjalne nauczanie środowisk charyzmatycznych czy związanych z Medjugorie. Twierdzę jedynie, że z takim sposobem przeżywania wiary spotykałem się nieraz w praktyce duszpasterskiej i najczęściej takie myślenie, dziwnym trafem, pojawia się w środowiskach o określonym ukierunkowaniu pobożnościowym: związanych właśnie z Medjugorie, charyzmatyzmem czy nabożeństwami typu „msze o uzdrowienie”. Nie chodzi o to, by kogokolwiek stygmatyzować, ale o pewną obserwację duszpasterską, że tam właśnie częściej spotyka się oczekiwanie natychmiastowej interwencji Boga w życie człowieka, bez równoległego akcentu na długotrwałą pracę nad sobą.
W tym kontekście chcę wspomnieć także o znanym Wam fakcie, a mianowicie o książce i doświadczeniu „Z buta do Maryi”. Chodzi o historię człowieka, który przeszedł pieszo z Warszawy do Medjugorie, opisując tę drogę jako formę duchowego zawierzenia i pielgrzymki. Nie podważając samej wartości takiego doświadczenia, można jednak zauważyć, że tego typu narracje również mogą budować wrażenie, iż intensywny, jednorazowy gest duchowy jest w stanie zasadniczo „rozwiązać” życie człowieka. Jeśli ktoś później konfrontuje się z trudną rzeczywistością, może to rodzić rozczarowanie i poczucie pęknięcia między oczekiwaniem a doświadczeniem.
Dlatego stawiam pytanie, a nie tezę. Czy gdyby temu zagubionemu człowiekowi zaproponowano formację opartą na klasycznej ascezie katolickiej, na systematycznej walce z wadami, kształtowaniu cnót, codziennym podejmowaniu krzyża i wiernym naśladowaniu Chrystusa, to czy po latach jego życie nie potoczyłoby się inaczej? Czy nie byłby bardziej odporny na rozczarowania, kryzysy i załamania? Napisy pozostawione przez sprawcę mogą sugerować, że coś w nim pękło. Być może wcześniej wiązał z życiem duchowym oczekiwania, których rzeczywistość nie spełniła. To oczywiście pozostaje hipotezą, a nie stwierdzeniem faktu.
Piszę o tym dlatego, że przez czternaście lat kapłaństwa spotkałem w konfesjonale i rozmowach duszpasterskich wiele osób, które przeżywały głęboki kryzys wiary właśnie dlatego, że oczekiwały od życia religijnego obietnicy szybkiego rozwiązania swoich problemów. Kiedy cierpienie nie ustępowało, a życie nie układało się tak, jak sobie wyobrażały, ich wiara załamywała się. Być może warto dziś mocniej przypominać klasyczną tradycję duchowości katolickiej. Nie obiecuje ona życia bez cierpienia ani natychmiastowej przemiany wszystkich okoliczności. Uczy natomiast wytrwałości, walki duchowej, współpracy z łaską i stopniowego dojrzewania człowieka. Być może właśnie taka formacja lepiej przygotowuje na moment, w którym życie nie układa się zgodnie z naszymi oczekiwaniami."
Wg mnie rownież bardzo tradny komentarz.
"Wiem, że mogę narazić się na niezrozumienie, ale mam wrażenie, że dziś zbyt szybko jesteśmy skłonni tłumaczyć złe czyny wyłącznie chorobami natury psychicznej.
Uprzedzając możliwe nieporozumienia: absolutnie nie neguję istnienia zaburzeń psychicznych, które rzeczywiście mogą poważnie osłabiać wolną wolę i zdolność człowieka do kierowania własnym postępowaniem. Takie sytuacje istnieją i należy je traktować z pełną powagą. Jednocześnie zastanawiam się, czy w przypadku aktu wandalizmu w Medjugorie nie warto postawić jeszcze jednego pytania. Nie o to, czy sprawca był chory, ale czy na podstawie znanych faktów z jego życia przyczyny nie były głębsze i czy tej tragedii można było przynajmniej częściowo zapobiec. Gdyby tak było, to w jaki sposób?
Od lat obserwuję jako duszpasterz, że niektóre współczesne propozycje duchowości bywają odbierane jako droga na skróty. Przekaz brzmi mniej więcej tak: „zaufaj Bogu, powierz się Maryi, odmawiaj różaniec, a Bóg wszystko odmieni w twoim życiu”. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek zaczyna rozumieć to w sposób niemal magiczny: „Jezu, Ty się tym zajmij, więc ja już właściwie nie muszę” i nic więcej nie robi.
Nie twierdzę, że jest to oficjalne nauczanie środowisk charyzmatycznych czy związanych z Medjugorie. Twierdzę jedynie, że z takim sposobem przeżywania wiary spotykałem się nieraz w praktyce duszpasterskiej i najczęściej takie myślenie, dziwnym trafem, pojawia się w środowiskach o określonym ukierunkowaniu pobożnościowym: związanych właśnie z Medjugorie, charyzmatyzmem czy nabożeństwami typu „msze o uzdrowienie”. Nie chodzi o to, by kogokolwiek stygmatyzować, ale o pewną obserwację duszpasterską, że tam właśnie częściej spotyka się oczekiwanie natychmiastowej interwencji Boga w życie człowieka, bez równoległego akcentu na długotrwałą pracę nad sobą.
W tym kontekście chcę wspomnieć także o znanym Wam fakcie, a mianowicie o książce i doświadczeniu „Z buta do Maryi”. Chodzi o historię człowieka, który przeszedł pieszo z Warszawy do Medjugorie, opisując tę drogę jako formę duchowego zawierzenia i pielgrzymki. Nie podważając samej wartości takiego doświadczenia, można jednak zauważyć, że tego typu narracje również mogą budować wrażenie, iż intensywny, jednorazowy gest duchowy jest w stanie zasadniczo „rozwiązać” życie człowieka. Jeśli ktoś później konfrontuje się z trudną rzeczywistością, może to rodzić rozczarowanie i poczucie pęknięcia między oczekiwaniem a doświadczeniem.
Dlatego stawiam pytanie, a nie tezę. Czy gdyby temu zagubionemu człowiekowi zaproponowano formację opartą na klasycznej ascezie katolickiej, na systematycznej walce z wadami, kształtowaniu cnót, codziennym podejmowaniu krzyża i wiernym naśladowaniu Chrystusa, to czy po latach jego życie nie potoczyłoby się inaczej? Czy nie byłby bardziej odporny na rozczarowania, kryzysy i załamania? Napisy pozostawione przez sprawcę mogą sugerować, że coś w nim pękło. Być może wcześniej wiązał z życiem duchowym oczekiwania, których rzeczywistość nie spełniła. To oczywiście pozostaje hipotezą, a nie stwierdzeniem faktu.
Piszę o tym dlatego, że przez czternaście lat kapłaństwa spotkałem w konfesjonale i rozmowach duszpasterskich wiele osób, które przeżywały głęboki kryzys wiary właśnie dlatego, że oczekiwały od życia religijnego obietnicy szybkiego rozwiązania swoich problemów. Kiedy cierpienie nie ustępowało, a życie nie układało się tak, jak sobie wyobrażały, ich wiara załamywała się. Być może warto dziś mocniej przypominać klasyczną tradycję duchowości katolickiej. Nie obiecuje ona życia bez cierpienia ani natychmiastowej przemiany wszystkich okoliczności. Uczy natomiast wytrwałości, walki duchowej, współpracy z łaską i stopniowego dojrzewania człowieka. Być może właśnie taka formacja lepiej przygotowuje na moment, w którym życie nie układa się zgodnie z naszymi oczekiwaniami."
