Widzę że żartuje ksiądz sobie. A ja pytam poważnie bo to poważny dylemat.
Ja uważam że powinnam używać zwrotu zgodnie z płcią jaką widzę.
Ale gdybym widziała że sprawiam komuś ból psychiczny to nie wiem czy bym nie zmiękła.
Moja córka ma wspornik znajomych dziecko które zmieniło płeć. I prawdę mówiąc nie wiem jakiej jest obecnie. Czasem jest naprawdę kłopot ustalić płeć.
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Gender, poprawność polityczna a chrześcijańskie wartości
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Z tym "Burkiem" oczywiście żartuję, natomiast w przypadku kryzysu identyfikacji płci dla mnie sprawa jest prosta i o tym mówiłem w poprzednich postach: zwracać się tak jak ktoś sobie życzy, zadbać o jego komfort psychiczny a resztę zostawić specjalistom, przy założeniu, ze ta osoba będzie chciała poddać się jakiejś terapii.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Obawiam się, że tego rodzaju postępowanie, jakie Ksiądz proponuje, to droga w jedną stronę. Rozumiem "empatyczne" motywacje, ale nie wszystko należy empatycznie wspierać.
Coraz dziwniejsze rzeczy są uważane za normę i ową normę się przesuwa (aż do zniszczenia).
Świeży przykład: francuski lekarz ginekologii został oskarżony o transfobię po tym, jak odmówił przyjęcia do swojego gabinetu mężczyzny uważającego się za kobietę.
I to jest jeden ze skutków.
Coraz dziwniejsze rzeczy są uważane za normę i ową normę się przesuwa (aż do zniszczenia).
Świeży przykład: francuski lekarz ginekologii został oskarżony o transfobię po tym, jak odmówił przyjęcia do swojego gabinetu mężczyzny uważającego się za kobietę.
I to jest jeden ze skutków.
Ostatnio zmieniony 17 gru 2025, 16:25 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Na forum zwracamy się do siebie przez "ty", jak ktoś chce może mi mówić "ksiądz".Marek Piotrowski pisze: 17 gru 2025, 16:24 Obawiam się, że tego rodzaju postępowanie, jakie Ksiądz proponuje, to droga w jedną stronę.
Ja tak proponuję bo wynika to z mojego doświadczenia tak jak w przypadku tego ministranta, z rozmów i ze spowiedzi.
Jeszcze raz powtórzę, próba zrozumienie czyjegoś problemu, empatia to nie akceptacja, czy tak Tobie to trudno zrozumieć?
Lewicowa ideologia, popkultura, agresywna propaganda środowisk spod kolorowej flagi zrobiły swoje.
I jak masz do czynienia z młodym człowiekiem, który wychowywał się bez ojca albo wychowywał się wśród wielu sióstr, urodził się jako chłopiec a rodzice bardzo czekali na dziewczynkę i wychowywano go jak dziewczynkę albo urodził się jako hermafrodyta lub od dzieciństwa miał zaburzoną gospodarkę hormonalną itd.itd. to co wtedy? Co wtedy doradzisz takiemu człowiekowi? Powiesz: "nie wygłupiaj się, przecież jesteś facetem"?
Zgadzam się. Cywilizacja się rozwija i idzie w wielu przypadkach w złym kierunku. Kto kiedyś słyszał o transseksualizmie, transwestytach, tranzycji itp.?Marek Piotrowski pisze: 17 gru 2025, 16:24 Coraz dziwniejsze rzeczy są uważane za normę i ową normę się przesuwa (aż do zniszczenia).
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Niestety, zwracanie się do kogoś w sposób, w jaki dyktują mu jego urojenia to właśnie "akceptacja" a nie "zrozumienie".bramin pisze: 19 gru 2025, 18:00 Jeszcze raz powtórzę, próba zrozumienie czyjegoś problemu, empatia to nie akceptacja, czy tak Tobie to trudno zrozumieć?
Tak. I poradzę mu leczenie psychiatryczne.I jak masz do czynienia z młodym człowiekiem, który wychowywał się bez ojca albo wychowywał się wśród wielu sióstr, urodził się jako chłopiec a rodzice bardzo czekali na dziewczynkę i wychowywano go jak dziewczynkę albo urodził się jako hermafrodyta lub od dzieciństwa miał zaburzoną gospodarkę hormonalną itd.itd. to co wtedy? Co wtedy doradzisz takiemu człowiekowi? Powiesz: "nie wygłupiaj się, przecież jesteś facetem"?
Myślałem, ze to oczywiste...
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Rozumiem, nie mam więcej pytań.Marek Piotrowski pisze: 19 gru 2025, 19:46 Niestety, zwracanie się do kogoś w sposób, w jaki dyktują mu jego urojenia to właśnie "akceptacja" a nie "zrozumienie".
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Mimo wszystko chciałabym się dowiedzieć jak tu rozróżnić akceptację od zrozumienia.bramin pisze: 19 gru 2025, 20:37Rozumiem, nie mam więcej pytań.Marek Piotrowski pisze: 19 gru 2025, 19:46 Niestety, zwracanie się do kogoś w sposób, w jaki dyktują mu jego urojenia to właśnie "akceptacja" a nie "zrozumienie".
Bo ja nie rozumiem jak chłopak może chcieć aby się do niego zwracano per Wiktoria. Ale czy zdecyduję się tak do niego mówić czy nie to już jest dla niego jakiś konkretny komunikat: rozumiem cię albo akceptuję cię.
No jak to rozróżnić w takim codziennym życiu?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
Marek Piotrowski
- Posty: 2709
- Rejestracja: 30 sty 2021, 22:00
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 434
- Podziękowano: 1160
- Płeć:
Zgodzę się, chodź bym zniuansował: to jest komunikat "nie akceptuję, nie >kupuję<" tego konkretnego pomysłu (że jesteś kobietą). Bo to nie oznacza, że nie akceptuję osoby jako takiej.Magnolia pisze: 20 gru 2025, 8:38 Ale czy zdecyduję się tak do niego mówić czy nie to już jest dla niego jakiś konkretny komunikat: rozumiem cię albo akceptuję cię.
Poza tym jest jeszcze jeden aspekt: casusy kształtują rzeczywistość świadomości społecznej. Ta sprawa, oprócz kontekstu związanego z konkretną osobą (tym hipotetycznym chłopcem) ma jeszcze kontekst społeczny: zmiany świadomości społecznej.
Niejedna akcja zmiany nastawienia społecznego przebiegała w ten sposób, że nagłaśniano pojedynczy przypadek (najczęściej go zresztą całkowicie przekręcając, ale to inna sprawa). Przykładem może być choćby aborcja: klasyczny sposób polega na wzbudzeniu empatii do jakiejś zgwałconej kobiety, które "nie może ścierpieć że nosi w sobie dziecko gwałciciela".
Albo przypadek kobiety, która chciała zabić swoje dziecko, ale "lekarze nie pozwolili" a potem miała powikłania przy porodzie (a nawet umarła).
I już stosunek społeczny do aborcji w ogóle się zmienia.
Wykorzystuje się (jakże potrzebną w naszych czasach) empatię (choć raczej taką odruchową, skupioną na emocjach) konkretnego casusu, by przeprowadzić akcję inżynierii społecznej.
Ostatnio zmieniony 20 gru 2025, 11:09 przez Marek Piotrowski, łącznie zmieniany 1 raz.
