Kochani mamy na forum kapłana , który jest gotowy odpowiadać na wasze pytania. Prawdę mówiąc nawet dwóch kapłanów @xdiec29 odpowiada jedynie na wiadomości prywatne
Wiem z doświadczenia, że prawie każdy katolik nosi w sobie takie pytanie do księdza ale albo się wstydzi albo nie ma okazji aby je zadać. Może ten wątek wam się przyda i będzie dobra okazja do zadawania pytań.
Kapłan @bramin bedzie tutaj odpowiadał.
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Pytania do księdza
Regulamin forum
W tym dziale użytkownik zadaje pytania na które udzielają odpowiedzi kapłani
W tym dziale użytkownik zadaje pytania na które udzielają odpowiedzi kapłani
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Ja mam pytanie jak sobie kapłan radzi ze słuchaniem spowiedzi? Myślę ze tak po ludzku musi być trudno słuchać np 30 minut samych brudów ludzkich... jak potem wrócić do równowagi?
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
To jest kwestia pewnego duchowego i psychicznego nastawienia. Spowiedzi są różne, niektóre wyznania grzechów są banalne, zwyczajne, inne są ciężkiego kalibru, jeszcze inne bardzo budujące dla księdza.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Wiesława
- Posty: 103
- Rejestracja: 04 maja 2024, 12:26
- Wyznanie: inne wyznanie
- Podziękował/a: 29
- Podziękowano: 17
- Płeć:
Ja nie jestem ani wstydliwa, ani nieśmiała.
Miałabym kilka osobistych pytań, niektóre są bardzo osobiste i nie dotyczą wyłącznie mnie (ale osób bliskich). Uważam, że nie mam prawa na forum pisać bez zgody innych (chociaż niby tu jesteśmy anonimowi) o ich sprawach.
Natomiast na moje pytania raczej znam odpowiedzi
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Zawsze staram staram się oddzielić osobę od problemu. To, ze czasami z kimś polemizuję, nie zgadzam się lub krytykuję nie oznacza, ze czuję do kogoś niechęć.Wiesława pisze: 28 sie 2024, 17:10 Dostrzegam też niechęć bramina do swojej osoby, więc nie wiem, czy warto zaczynać...
Wiec jak chcesz możemy pogadać.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Wiesława
- Posty: 103
- Rejestracja: 04 maja 2024, 12:26
- Wyznanie: inne wyznanie
- Podziękował/a: 29
- Podziękowano: 17
- Płeć:
Chcę.bramin pisze: 28 sie 2024, 17:19Zawsze staram staram się oddzielić osobę od problemu. To, ze czasami z kimś polemizuję, nie zgadzam się lub krytykuję nie oznacza, ze czuję do kogoś niechęć.Wiesława pisze: 28 sie 2024, 17:10 Dostrzegam też niechęć bramina do swojej osoby, więc nie wiem, czy warto zaczynać...
Wiec jak chcesz możemy pogadać.
Jeśli pozwolisz w sprawie bliskiej mi osoby napiszę na priv.
Natomiast tutaj moje rozterki ci powierzę, jak kapłanowi.
Czy istnieje w prawie kościelnym jakiś "myk", który zezwala na pełne uczestnictwo w Mszy św. i Eucharystii jeśli nie wierzy się w dogmaty maryjne i kilka innych spraw nadawanych do wierzenia przez KrK (np.czczenie relikwii, sprawa obrazów itp.).
Niedawno przeczytałam - i bardzo miłe i budujące rozmowy przeprowadziłam z Markiem Piotrowskim, autorem "Dlaczego ufam Kościołowi". Mnóstwo spraw ta lektura mi wyprostowała, ale niektóre są mi jeszcze dość dalekie w tym sensie, że rozumiem wyjaśnienia, są prawidłowo ujęte, nawet uzasadnione biblijnie (jak bardzo się chce), ale nie mam ich w sercu i w sumieniu.
Tęsknię za udziałem w Eucharystii.
No to o ten "myk" pytam.
-
daniel
- Posty: 2460
- Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 500
- Podziękowano: 948
- Płeć:
@bramin - co dla Ciebie jest, tak po ludzku, najbardziej radosnego w byciu kapłanem czego nie może doświadczyć osoba świecka? Czy w ogóle jest coś takiego?
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
-
Tomi
- Posty: 50
- Rejestracja: 26 wrz 2023, 14:01
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 26
- Podziękowano: 16
- Płeć:
Jak rozeznał ksiądz swoje powołanie kapłańskie i rozeznaje na co dzień wolę Bożą? Czy towarzyszyły księdzu jakieś obawy związane z podjęciem tej życiowej drogi i na ile okazały się prawdziwe? Co stanowi największą trudność obecnie?
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Przeczytałem na privie i odpiszę.
Pierwszy "myk".Wiesława pisze: 28 sie 2024, 17:30 Czy istnieje w prawie kościelnym jakiś "myk", który zezwala na pełne uczestnictwo w Mszy św. i Eucharystii jeśli nie wierzy się w dogmaty maryjne i kilka innych spraw nadawanych do wierzenia przez KrK (np.czczenie relikwii, sprawa obrazów itp.).
Relikwie, obrazy, różne poświecenia, prywatne objawienia itp. są pewną pomocą, drogowskazem na drodze do Boga.
Boga możesz poznawać, doświadczać, z nim się jednoczyć bez tych drogowskazów.
Wielu katolików nie ma nawet pojęcia o istnieniu wielu dogmatów a ich wiara jest głęboka, są zjednoczeni z Bogiem.
Drugi "myk".
Komunia sw. łac. communio oznacza wspólnotę, najpierw wspólnotę Chrystusem, osobistą relację z nim, następnie wspólnotę z Jego Ciałem czyli Kościołem a więc z papieżem, biskupami, duchownymi i wszystkimi wierzącymi, bez tego uczestnictwo w Eucharystii i jej przyjmowanie jest nieporozumieniem.
Doświadczenie obecności Boga, choć to doświadczenie tez jest udziałem wielu "normalnych" ludzi. Najbardziej jednak kiedy stoję przy ołtarzu i odprawiam święte obrzędy bo jest to jednak jakiś niezasłużony przywilej.daniel pisze: 28 sie 2024, 21:44 co dla Ciebie jest, tak po ludzku, najbardziej radosnego w byciu kapłanem czego nie może doświadczyć osoba świecka?
Myślę, ze jest wiele rzeczy, które dają radość.
To był jakiś wewnętrzny impuls, myśl. Zobaczyłem kiedyś ogłoszenie o seminarium i ta myśl nie dawała mi spokoju, choć pierwszy rok był poważną walką i zastanawianiem się czy to na pewno jest moja droga.
Jestem z natury optymistą ale największą trudnością jest dla mnie czas po I Komunii, kiedy jakaś część dzieci ulatnia się bezpowrotnie i nie widzę ich ani w kościele ani w centrum parafialnym.
Podobnie jest z bierzmowaniem, które nazywane jest nieraz złośliwie oficjalnym pożegnaniem się z Kościołem.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Wiesława
- Posty: 103
- Rejestracja: 04 maja 2024, 12:26
- Wyznanie: inne wyznanie
- Podziękował/a: 29
- Podziękowano: 17
- Płeć:
1. Dziękuję. Nie ma pośpiechu, wiem, że masz wiele spraw na głowie. Poczekam cierpliwie. I dziękuję.Wiesława pisze: ↑wczoraj, 17:30
Jeśli pozwolisz w sprawie bliskiej mi osoby napiszę na priv.
Przeczytałem na privie i odpiszę.
Wiesława pisze: ↑wczoraj, 17:30
Czy istnieje w prawie kościelnym jakiś "myk", który zezwala na pełne uczestnictwo w Mszy św. i Eucharystii jeśli nie wierzy się w dogmaty maryjne i kilka innych spraw nadawanych do wierzenia przez KrK (np.czczenie relikwii, sprawa obrazów itp.).
Pierwszy "myk".
Relikwie, obrazy, różne poświecenia, prywatne objawienia itp. są pewną pomocą, drogowskazem na drodze do Boga.
Boga możesz poznawać, doświadczać, z nim się jednoczyć bez tych drogowskazów.
Wielu katolików nie ma nawet pojęcia o istnieniu wielu dogmatów a ich wiara jest głęboka, są zjednoczeni z Bogiem.
Drugi "myk".
Komunia sw. łac. communio oznacza wspólnotę, najpierw wspólnotę Chrystusem, osobistą relację z nim, następnie wspólnotę z Jego Ciałem czyli Kościołem a więc z papieżem, biskupami, duchownymi i wszystkimi wierzącymi, bez tego uczestnictwo w Eucharystii i jej przyjmowanie jest nieporozumieniem.
2. Chyba nie do końca się rozumiemy. Wiem, że prywatne objawienia, oddawanie czci obrazom, relikwiom itp. nie jest do zbawienia ani konieczne, ani potrzebne. Chyba obiło mi się o uszy, że Kościół nie wymaga w wierzenie prywatnym objawieniom (nie ma obowiązku wierzyć jeśli ktoś ma jakieś wizje). Natomiast ja pytam o to, czy bez mojej osobistej wiary i akceptacji absolutnie wszystkich nauk i dogmatów podanych przez Magisterium mam obowiązek w to wierzyć i akceptować, oddawać cześć wymaganą przez jakieś kościelne ustawy, dekrety itp.
Wprost napiszę: nie jestem w sercu i sumieniu przekonana do trzech dogmatów maryjnych:
1. O Maryi zawsze Dziewicy
2. O Niepokalanym Poczęciu Maryi
3. O wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny (z duszą i ciałem).
Nie sprawia mi problemu dogmat "O Bożym Macierzyństwie Maryi".
Nie byłoby problemu, gdyby Kościół nie zobowiązał i nie przymuszał mnie do wiary i akceptacji tych dogmatów. (Wiem, że nie ja jedna mam z tym problem).
Automatycznie niejako zostałam wykluczona przez władze kościelne (najwyższe władze) z Kościoła.
Tak czy nie?
Wiem czym jest Eucharystia, ale nie wiem, czy nie akceptując niektórych nauk i dogmatów mam prawo w niej uczestniczyć.
O to mi chodzi, braminie i byłabym wdzięczna gdybyś mi prosto i otwarcie o tym napisał.
Z góry dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
To dobrze Ci się obiło, nie przesłyszałaś się.Wiesława pisze: 29 sie 2024, 14:27 Chyba obiło mi się o uszy, że Kościół nie wymaga w wierzenie prywatnym objawieniom (nie ma obowiązku wierzyć jeśli ktoś ma jakieś wizje).
Nie mam gotowej odpowiedzi i recepty na Twoją wiarę/niewiarę. Najlepiej gdybyś porozmawiała w realu z jakimś księdzem to wtedy można by to wszystko jakoś wyjaśnić bo to co tutaj poruszasz jest skomplikowane, ma wiele niuansów i nie da sie wyjaśnić paroma zdaniami.
Piszesz o pragnieniu Eucharystii a w Twoim profilu w punkcie wyznanie jest: "inne wyznanie", więc nie wiem z jakim Kościołem czy wspólnotą religijną się utożsamiasz, gdzie "czujesz się w domu".
1. Problem w tym, ze ja nie znam absolutnie wszystkich nauk i dogmatów bo to jest po ludzku niemożliwe, znam te najważniejsze, te uroczyście ogłoszone a o innych mam pojęcie gdy zaglądnę do tzw. Denzingera (to zbior wszystkich dogmatów, reguł, twierdzeń itp. od początku istnienia Kościoła.Wiesława pisze: 29 sie 2024, 14:27 Natomiast ja pytam o to, czy bez mojej osobistej wiary i akceptacji absolutnie wszystkich nauk i dogmatów podanych przez Magisterium mam obowiązek w to wierzyć i akceptować, oddawać cześć wymaganą przez jakieś kościelne ustawy, dekrety itp.
I szczerze mówiąc nie zawracam sobie tym głowy bo najważniejsza jest moja wiara, relacja z Bogiem.
2. Nie zawsze wszystkie dogmaty można tak na chłopski rozum uzasadnić, tutaj dochodzi sprawa autorytetu i wiary.
Ja wierzę, ze Apostołowie i ich następcy, kierowani Duchem Sw. przekazali nam te prawdy i nawet jak przedstawiciele Kościoła mówią czasem głupoty lub milczą kiedy trzeba zabrać głos, wierzę, ze Jezus jest obecny w Kościele "aż do skończenia świata", stąd nie mam problemu z dogmatami.
Jest różnica czy Ty nie wierzysz, czy świadomie odrzucasz te prawdy jako głupotę, bezsens, masz kryzys wiary, czy wątpisz.Wiesława pisze: 29 sie 2024, 14:27 Wiem czym jest Eucharystia, ale nie wiem, czy nie akceptując niektórych nauk i dogmatów mam prawo w niej uczestniczyć.
To tyle z mojej strony. Pogadaj z jakimś księdzem na żywo i wyjaśnij te sprawy, pozdrawiam.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Tomi
- Posty: 50
- Rejestracja: 26 wrz 2023, 14:01
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 26
- Podziękowano: 16
- Płeć:
Dlaczego Pan Bóg...
często lub nie (statystycznie w sumie nie), decyduje się odebrać życie ziemskie człowiekowi w niezbyt spodziewanych momentach? Mam na myśli zwykłe sytuacje życiowe, takie jak śmierć w wyniku wypadku komunikacyjnego; w miejscu pracy; w wyniku ataku terrorystycznego; nagłego kataklizmu (powódź, tornado, meteoryt itp.); nagły zawał/zatrzymanie krążenia?
'skazuje' (wiem, że to może być określenie na wyrost) ludzi na wieloletnie cierpienia z powodu straty bliskiej osoby -> konkretny przykład: zaginięcie bliskiej osoby/dziecka. Często pada tu odpowiedź, jakoby patrzył "szerzej" na losy człowieka? Czy można zatem postawić wniosek, że odebrał rodzicom ich dziecko, ponieważ te mogło mieć złe skłonności i w przyszłości celowo ich unieszczęśliwiać?
często lub nie (statystycznie w sumie nie), decyduje się odebrać życie ziemskie człowiekowi w niezbyt spodziewanych momentach? Mam na myśli zwykłe sytuacje życiowe, takie jak śmierć w wyniku wypadku komunikacyjnego; w miejscu pracy; w wyniku ataku terrorystycznego; nagłego kataklizmu (powódź, tornado, meteoryt itp.); nagły zawał/zatrzymanie krążenia?
'skazuje' (wiem, że to może być określenie na wyrost) ludzi na wieloletnie cierpienia z powodu straty bliskiej osoby -> konkretny przykład: zaginięcie bliskiej osoby/dziecka. Często pada tu odpowiedź, jakoby patrzył "szerzej" na losy człowieka? Czy można zatem postawić wniosek, że odebrał rodzicom ich dziecko, ponieważ te mogło mieć złe skłonności i w przyszłości celowo ich unieszczęśliwiać?
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
To pytanie raczej powinno być zaadresowane do kogo innego, mianowicie do Pana Boga.
Nie znam odpowiedzi na to pytanie wierzę ze jest w tym jakiś sens. Jaki? nie wiem.
Przeczytaj od deski do deski Księgę Hioba. Być może tam znajdziesz częściową odpowiedz na Twoje pytanie.
Nie znam odpowiedzi na to pytanie wierzę ze jest w tym jakiś sens. Jaki? nie wiem.
Przeczytaj od deski do deski Księgę Hioba. Być może tam znajdziesz częściową odpowiedz na Twoje pytanie.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Tomi wydaje mi się, że Bóg ze względu na swoją wszechwiedzę widzi nasze losy i faktycznie kieruje się Dobrem Najwyższym, czyli naszym zbawieniem. Ja sobie to tak tłumaczę, ze zabiera człowieka kiedy jest najlepszy czas dla tej osoby aby dostąpić zbawienia. Może mógłby dłużej ktoś żyć... ale tylko Bóg wie czy potem by nie zaprzepaścił swojego zbawienia... albo cudzego zbawienia...Tomi pisze: 01 wrz 2024, 11:17 Dlaczego Pan Bóg...
często lub nie (statystycznie w sumie nie), decyduje się odebrać życie ziemskie człowiekowi w niezbyt spodziewanych momentach? Mam na myśli zwykłe sytuacje życiowe, takie jak śmierć w wyniku wypadku komunikacyjnego; w miejscu pracy; w wyniku ataku terrorystycznego; nagłego kataklizmu (powódź, tornado, meteoryt itp.); nagły zawał/zatrzymanie krążenia?
'skazuje' (wiem, że to może być określenie na wyrost) ludzi na wieloletnie cierpienia z powodu straty bliskiej osoby -> konkretny przykład: zaginięcie bliskiej osoby/dziecka. Często pada tu odpowiedź, jakoby patrzył "szerzej" na losy człowieka? Czy można zatem postawić wniosek, że odebrał rodzicom ich dziecko, ponieważ te mogło mieć złe skłonności i w przyszłości celowo ich unieszczęśliwiać?
Odnoszę również wrażenie, patrząc na cierpienie i śmierć Jezusa, Syna Bożego, że Bóg postrzega zupełnie inaczej sens cierpienia niż my... my chcemy cierpienia unikać... ale w historii zbawienia cierpienie miało ogromny sens, ofiara miała sens, śmierć miała sens...
Może nam się nie mieścić w głowie, ale doświadczenia jakie nas spotykają mają nas rozwijać w miłości, przede wszystkim tej bezinteresownej miłości.
Kiedyś spotkałam kobietę, którą spotkało coś bardzo trudnego - rodzina ją wydziedziczyła, pozbawiono ja spadku, choć była chora i nie mogła pracować. kobieta poczuła się fatalnie potraktowana, oszukana, zawiedziona i opuszczona przez najbliższych. Ciężkie doświadczenie. Pewnie popadłaby w rozgoryczenie, nienawiść i rozpacz. ale była wierząca osobą i postanowiła szukać w Bogu pomocy - otrzymała łaskę - zrozumiała, że teraz może kochać rodziców naprawdę bezinteresownie, czysto, bo już ma pewność, że nie robi tego "dla spadku, czy jakiegokolwiek interesu. Czysta miłość... czyli pragnienie zbawienia dla rodziców, modlitwa za nich aby doświadczyli miłości Bożej i mogli dostąpić nieba. Kobieta prosiła również o łaskę przebaczenia rodzicom, choć bardzo cierpiała, i również otrzymała tą łaskę prawdziwego przebaczenia.
Bóg przeprowadza przez cierpienie i wyprowadza z niego dobro, wspaniałe, czyste i piękne dobro. Trzeba Mu zaufać i pragnąć przede wszystkim Królestwa Bożego.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
-
daniel
- Posty: 2460
- Rejestracja: 31 sty 2021, 12:32
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 500
- Podziękowano: 948
- Płeć:
@bramin czy możesz przypomnieć gdzie tłumaczyłeś znaczenie swojego nicku oraz awatara, bo wydawało mi się, że wyjaśniłeś?
„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego.” Łk 10.41-42
-
Dominik
- Posty: 2439
- Rejestracja: 29 sty 2021, 10:48
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 650
- Podziękowano: 1777
- Płeć:
viewtopic.php?p=34122#p34122daniel pisze: 12 wrz 2024, 14:08 @bramin czy możesz przypomnieć gdzie tłumaczyłeś znaczenie swojego nicku oraz awatara, bo wydawało mi się, że wyjaśniłeś?
-
bramin
- Ksiądz
- Posty: 966
- Rejestracja: 23 kwie 2024, 8:15
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 92
- Podziękowano: 332
- Płeć:
Mam kontakty z chrześcijańskimi wspólnotami Kościołów orientalnych, kontakty z chrześcijanami i duchownymi żyjącymi w Indiach, interesuję się mistyką Wschodu.
Stąd ten awatar i poniżej objaśnienie.
Koło wokół krzyża to samsara czyli koło życia i śmierci, które ciągle się obraca.
Krzyż, który jest wpisany w koło rozrywa ten cykl narodzin i śmierci i wskazuje na zmartwychwstanie. Jezus przez krzyż lamie prawo przyczyny i skutku (karma), prowadzi nas drogą cierpienia do zmartwychwstania.
Centralnym punktem jest wyraz OM, który jest świętym słowem dla Hindusów. OM symbolizuje boskie słowo, przez które powstało cale stworzenie. Benedyktyni posłużyli się tą symboliką aby pokazać, ze Jezus jest Słowem, które było na początku (koncepcja Logosu).
Krzyż z Shantivanam umieszczony jest często na odwróconym kwiecie lotosu. Lotos symbolizuje boską czystość i miłość.
Napisy na krzyżu w sanskrycie to złożenie Sa(t)ccidanandanamah (Sat –Czid-Ananda), różne transkrypcje albo „t” albo „d” w dosłownym tłumaczeniu cześć, uwielbienie dla Saccidananda.
Te trzy wyrazy w złożeniu to trzy aspekty Absolutu czyli byt-świadomość-szczęśliwość.
Mnisi w tym klasztorze w ramach inkulturacji przejęli tę symbolikę wskazującą na Trójcę św.
Stąd ten awatar i poniżej objaśnienie.
Koło wokół krzyża to samsara czyli koło życia i śmierci, które ciągle się obraca.
Krzyż, który jest wpisany w koło rozrywa ten cykl narodzin i śmierci i wskazuje na zmartwychwstanie. Jezus przez krzyż lamie prawo przyczyny i skutku (karma), prowadzi nas drogą cierpienia do zmartwychwstania.
Centralnym punktem jest wyraz OM, który jest świętym słowem dla Hindusów. OM symbolizuje boskie słowo, przez które powstało cale stworzenie. Benedyktyni posłużyli się tą symboliką aby pokazać, ze Jezus jest Słowem, które było na początku (koncepcja Logosu).
Krzyż z Shantivanam umieszczony jest często na odwróconym kwiecie lotosu. Lotos symbolizuje boską czystość i miłość.
Napisy na krzyżu w sanskrycie to złożenie Sa(t)ccidanandanamah (Sat –Czid-Ananda), różne transkrypcje albo „t” albo „d” w dosłownym tłumaczeniu cześć, uwielbienie dla Saccidananda.
Te trzy wyrazy w złożeniu to trzy aspekty Absolutu czyli byt-świadomość-szczęśliwość.
Mnisi w tym klasztorze w ramach inkulturacji przejęli tę symbolikę wskazującą na Trójcę św.
Drogę moją do was niech utoruje sam Bóg, Ojciec nasz, i Pan nasz Jezus!
1 Tes 3,11
1 Tes 3,11
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Ostatnio usłyszałam na filmiku na YT, od proboszcza tej parafii, że ma 4 tyś osób w parafii i jest sam jeden.
I nie mogę wyjść ze zdumienia jak on sam sobie radzi np ze spowiedzią parafian... albo z kilkoma mszami w niedzielę...
jak to możliwe?!
I nie mogę wyjść ze zdumienia jak on sam sobie radzi np ze spowiedzią parafian... albo z kilkoma mszami w niedzielę...
jak to możliwe?!
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
