bramin pisze: 25 kwie 2026, 7:34
Historia duchowości chrześcijańskiej mówi nam, ze nie tylko wtedy Bog do nas mówi gdy staramy się o czyste serce.
Proszę Cię, abyś nie formułował tak kategorycznych twierdzeń ponieważ one są po prostu błędne.
Jeżeli tak powiedziałem, albo jeżeli tak ktoś odczytał moje słowa, że tylko Bóg do nas mówi, kiedy mamy czyste serce, to przepraszam, bo to rzeczywiście błędne, ale nie przypominam sobie, żebym użył tak jednoznacznego stwierdzenia.
bramin pisze: 25 kwie 2026, 7:34
Jak w takim razie ma się Twoje twierdzenie do tego co powiedział sw. Paweł: "gdzie wzmógł sie grzech, tam obficiej rozlała się łaska"?
Bog może mówić również do ludzi, których serce jest czarne jak but kominiarza.
W Liście do Rzymian św. Paweł zaraz dalej mówi:
"Czy mamy więc trwać w grzechu, aby łaska się wzmogła? Żadną miarą!" (Rz 6,1)
Tak, to prawda, że Bóg może coś powiedzieć do człowieka, którego serce jest czarne jak but, ale to jest gest ze strony Boga. Człowiek musi zrobić kolejne i walczyć o czyste serce, żeby otworzyć się na mądrość i zrozumienie czego Bóg ode mnie chce w życiu i w takim kluczu, kiedy się czyta Pismo Święte, to Duch Święty działa, bo jest dopuszczony do serca człowieka - w sensie tego ukrytego centrum, do którego ma dostęp tylko Bóg. O czym mówi Katechizm Kościoła Katolickiego:
KKK 2563 "Serce jest mieszkaniem, w którym jestem, gdzie przebywam (według wyrażenia semickiego lub biblijnego: gdzie "zstępuję"). Jest naszym ukrytym centrum, nieuchwytnym dla naszego rozumu ani dla innych; jedynie Duch Boży może je zgłębić i poznać. Jest ono miejscem decyzji w głębi naszych wewnętrznych dążeń. Jest miejscem prawdy, w którym wybieramy życie lub śmierć. Jest miejscem spotkania, albowiem nasze życie, ukształtowane na obraz Boży, ma charakter relacyjny: serce jest miejscem przymierza".
bramin pisze: 25 kwie 2026, 7:34
Oczywiście, ze ideałem jest czyste serce ale to już wyższa szkoła jazdy bo Kasjan cytuje tegoż ascetę i on mówi o mnichu a nie o zwykłym zjadaczu chleba, którego serce uwikłane jest w różne sprawy.
No i właśnie do tego trzeba dążyć. W tym wypadku można słowa Jana Kasjana odnieść do każdego i ludzie się do tego stosują. Znam takie osoby, więc ja mówię nie o tym co gdzieś tam wyczytałem, tylko o tym czego doświadczyłem i co pokazało mi życie. Zresztą każdą swoją wypowiedź staram się podeprzeć tym, co pokazuje doświadczenie życiowe, co spotyka mnie może w moim małym świecie, ale czym warto się podzielić, ale jestem też otwarty na krytykę.
bramin pisze: 25 kwie 2026, 7:34
My tu rozmawiamy o duchowości mnichów a Ty chcesz na siłę przenieść tę duchowość na nasze czasy.
Wielu świeckich żyje według duchowości benedyktyńskiej w Polsce. Mają normalne życie. Nie dziwaczą, a ich domy to nie klasztory. Pracują normalnie, są różnych stanów, są samotni, są małżeństwa - mają żony dzieci i prowadzą życie duchowe i tutaj mogę podać przykład jak bardzo duchowość ta jest osadzona w codzienności, gdzie Święty Benedykt mówi na przykład w jednym z swoich rozdziałów:
RB 31, 10: "Wszelkie przedmioty i w ogóle wszystko, co stanowi własność klasztoru, powinien szafarz traktować tak, jak gdyby to były naczynia święte z ołtarza".
Człowiek ma mieć szacunek do wszystkiego i nie dzielić życia, że jedną rzeczywistość będę szanował, a w innej będę jaki tam sobie chcę, np. niechlujny i byle jak wykonujący swoje obowiązki w pracy. A w Kościele w pierwszej ławce i mieć złożone rączki najładniej ze wszystkich wiernych.
bramin pisze: 25 kwie 2026, 7:34
Jak Ojcowie Pustyni czy inni asceci zalecali jeść tylko raz dziennie i tylko kawałek chleba bo w ten sposób, ich zdaniem, można osiągnąć doskonałość to tez tak będziesz robił?
Już wyjaśniam. Nie nie będę tak robił, bo w odczytywaniu tych tekstów trzeba po prostu użyć rozsądku i rozeznania, co te teksty i co życie tych mnichów chce mi powiedzieć w kontekście duchowym.
Wiadomo, że jak człowiek będzie żył tylko kawałkiem chleba, to żyjąc w dzisiejsze rzeczywistości nie byłbym w stanie utrzymać swojej własnej rodziny i pewnie bym umarł z wycieńczenia, ale co można odczytać duchowego u Ojców Pustyni - po prostu to, żeby się nie przejadać, że post jest ważny, że zaoszczędzone pieniądze z postu można wydać na cele dobroczynne i Kościół, bo oni zwracali też uwagę na to, żeby dawać jałmużnę. Te przykłady skłaniają do tego, że trzeba się przyjrzeć temu jak się odżywiam, czy w ogóle się nie przejadam, bo przecież obżarstwo to jest pierwszy stopień do tego, żeby być uwikłany później w chciwość w nieczystość i tak dalej i tak dalej, aż w końcu dopadnie nas acedia.
Tu potrzeba rozsądku w czytaniu tych tekstów i zwracanie uwagę na to, kiedy można je traktować dosłownie a kiedy trzeba wyciągnąć o co tak naprawdę chodzi, co się kryje pod tym tekstem i co pomoże w życiu duchowym, żeby wzrastać jako chrześcijanin i jako człowiek.
I dlatego trzeba mieć czyste serce, żeby to rozeznać, mieć towarzysza duchowego i radzić się, a co mądre stosować :-)
A przy okazji jak trzeba, to zasięgnąć do dobrego komentarza.