Na wstępie zaznaczę, że mam nerwicę lękową, choć nie piszę tego, aby się usprawiedliwiać.
Jakiś czas temu w chwili złości w moich myślach pojawiło się skierowane w czyjąś stronę życzenie śmierci. Od razu gdy to pomyślałam, bardzo się tej myśli przeraziłam, nie wiedziałam skąd się ona u mnie wzięła, bo tak naprawdę wcale tego nie chciałam.
W niedzielę byłam u spowiedzi i zapomniałam już o tej sytuacji, ale wyspowiadałam się też z innych niegodnych myśli, które mnie nachodziły (zapewne poniekąd ze względu na nerwicę).
W niedzielę popołudniu dowiedziałam się, że tamtą osoba nie żyje. Być może był to zbieg okoliczności, ale od tamtego czasu nie mogę się pozbierać.
Co zrobić? Czy to mogła być moja wina? Czy to mogło być przeze mnie? Czy powinnam iść z tym raz jeszcze do spowiedzi? Jestem przerażona i nie wiem, co o tym myśleć.
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
Złe myśli
-
Magnolia
- Posty: 10161
- Rejestracja: 29 sty 2021, 11:31
- Wyznanie: katolicyzm
- Podziękował/a: 3836
- Podziękowano: 4101
- Płeć:
Człowiek nie ma takiej mocy sprawczej, aby jego myśli się urzeczywistniały. Tylko Bóg ma taką moc.
Sama napisałaś ze to była przelotna myśl i nie bardzo świadoma, bo gdy sobie uświadomiłaś co myślisz to uznałaś że tego tak naprawdę nie chcesz.
Dlatego myślę, ze to NA PEWNO nie była twoja wina, przyczyna pewnie była zupełnie inna.
Sama napisałaś ze to była przelotna myśl i nie bardzo świadoma, bo gdy sobie uświadomiłaś co myślisz to uznałaś że tego tak naprawdę nie chcesz.
Dlatego myślę, ze to NA PEWNO nie była twoja wina, przyczyna pewnie była zupełnie inna.
mgr teologii,
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
„Bóg pragnie, aby wszyscy byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4)
