Wątpić uporczywie jest grzechem. Tak właśnie czytam.
Cytuję AI : "Tak, w nauce Kościoła katolickiego uporczywe i dobrowolne powątpiewanie w prawdy wiary jest uznawane za grzech przeciwko wierze (oraz może stanowić pojęcie herezji, jeśli polega na uporczywym zaprzeczaniu lub kwestionowaniu prawd objawionych).
Podział rodzajów wątpliwości
Wątpliwość dobrowolna: Świadome lekceważenie lub poddawanie w wątpliwość prawd Bożych; jest traktowana jako grzech.
Wątpliwość niedobrowolna: Naturalne trudności w zrozumieniu wiary, chwile słabości lub lęk, które nie są grzechem, dopóki człowiek pragnie szukać prawdy i je przezwyciężać."
Temat mnie bardzo dotyczy, wątpliwości mam sporo, ale nie wynikają one ani ze słabości i lęków, tym bardziej nie z celowej, świadomej automanipulacji o których tu mowa. A jednocześnie ciągle podejmuję próby szukania prawdy, uzyskania danych żeby te zwątpienia i dylematy racjonalnie i przekonująco przezwyciężyć.
Grzech, herezja - wielkie słowa, popatrzmy tutaj na forum. W świetle regulaminu i w ocenie moderacji, obstawanie przy własnej opinii przy braku przekonujących kontrargumentów i żadnych nowych danych może łatwym sposobem być uznane za agitację czy nazwane trollingiem.
Co myślicie o tej kwestii? Jaka możliwość rozwiązania?
Dodano po 11 minutach 22 sekundach:
PS Wątpliwości w moim przypadku przychodzą niezależnie od woli. Po prostu zjawia się myśl, skojarzenie, konfrontacja dwóch prawd, tej, co do której mam pewność opartą o wiedzę z inną, wymagającą przyjęcia na wiarę. Za młodu było mi łatwiej, tych myśli pobocznych nie miewałem, bo niby skąd.
Zdaję sobie jednak sprawę, że gdy dzielę się z otoczeniem, czy na forum moimi "wątpiącymi" wnioskami ewentualnie komuś szkodzę, podsuwając myśl, która może niechcący zwątpienia i pytania wzbudzić , a w innym przypadku po prostu by się nie pojawiła.
Jest rozwiązanie?
Jeśli potrzebujesz pomocy duchowej napisz email: pomocduchowaDM@gmail.com
